Ostatnio "zwiedzam":

17 marca 2019

Jaką Oliwę chciałbym zobaczyć za 5-10-20 lat?

Wstęp

Od dobrych kilku lat przyglądam się rozwojowi miasta a zwłaszcza Oliwy w której mieszkam. To zainteresowanie pogłębiłem przez lektury kilku ciekawych książek i artykułów (m.in. Jan Gehl "Miasta dla ludzi", Wade Graham "Miasta wyśnione") i wykłady oraz konferencje o mieście (cykl Ekometropolia z wykładem m.in. Tomasza Rozwadowskiego w 2012 roku - to wtedy złapałem bakcyla wiedzy o mieście, wykłady online: Gila Penalosy, Tomasza Toszy itp). Nie ukrywam, że wizje Gehla i Penalosy są mi bliskie i chciałbym byśmy rozwijali się zgodnie z przykładami w ich książkach. Jednocześnie chodziłem w różne miejsca gdzie dyskutowano na temat przyszłości miasta oraz dzielnicy (spotkania na temat strategii mobilności w Gdańsku, Europejski Tydzień Mobilności, posiedzenia Rady Dzielnicy, komisje opiniujące plany zagospodarowania, dyskusje nad wielkimi planami drogowymi). Do tego dochodzą wspaniałe możliwości technologiczne, czyli możliwość oglądania posiedzeń Rady Miasta, słuchania posiedzeń różnych opiniowań, czy komisji oraz śledzenia w mediach społecznościowych zażartych dyskusji jakie toczą ze sobą różni działacze miejscy. Te spotkania pokazały mi, ze niestety te światłe wizje to jeszcze melodia przyszłości. Zderzenie z brutalną rzeczywistością i urzędniczym językiem jest nieraz trudne do zniesienia. Ale mam nadzieję, że zgodnie z łacińską maksymą: "kropla drąży skałę nie siłą lecz częstym spadaniem" da się ten opór przełamać.

Tu chyba najwięcej się dowiedziałem o Oliwie. Przede wszystkim, że wszystko ma swoje konsekwencję i z przepisami prawa nie ma tak łatwo.

Trudności finansowe

Czy jest jakiś obraz Oliwy jaką chciałbym zobaczyć za dajmy na to 20 lat? Tak, ale są to dość ogólne wizje. Wiem, że do realizacji takich wizji potrzeba setek milionów na które miasto nie stać. Nie stać też na to (śmiesznego jeśli chodzi o wielkość) budżetu Rady Dzielnicy. Mimo wszystko warto rozmawiać o odważnych rozwiązaniach i jak ta kropla, drążyć skałę.

Wizja w jednym zdaniu

Jeśli miałbym najkrócej opisać jaką Oliwę chciałbym zobaczyć za 20 lat to była by to Oliwa, w której absolutnie każdy spacer byłby przyjemnością. Chodzi mi o każdy detal pieszego poruszania się po Oliwie. W większości spaceruje się tu przyjemnie, ale jest mnóstwo irytujących miejsc. Do wielu z nich się przyzwyczailiśmy i ich nie zauważamy.

Wizja w kilku zdaniach

W kilku zdaniach do powyższego stwierdzenia dodał bym Oliwę uspokojoną i pełną małych skwerków i zieleńców. Do tego uporządkowaną, z dobrą, wygodną i zróżnicowaną komunikacją, z ludzką w skali zabudową.

Priorytet pieszych

Przyjrzyjmy się teraz po kolei temu co powyżej napisałem. Po pierwsze przyjemne spacery. Chciałbym by na potrzeby mieszkańców patrzeć właśnie z perspektywy pieszego. Bo jeśli wokół siebie będziemy mieli przyjazną dla pieszych przestrzeń to według mnie można wtedy uznać, że żyjemy w przyjaznym miejscu. Warto także podchodzić do tego krytycznie. Nie chodzi o projektowanie chodników a'la projektanci z lat 90 (np. "piesi pójdą tu w prawo i to obejdą bo tam już mamy chodnik, a tu damy barierki" <tak było przez lata na Wąsowicza/Wita Stwosza>), ale o projektowanie przestrzeni tak by spacer był wygodny, bezpieczny i przyjazny. Wydaliśmy miliony na system "Tristar", który tworzy zieloną falę dla aut. Wolałbym wydać tysiące na to by taką zieloną falę mieli piesi, którzy na niektórych oliwskich przejściach muszą czekać na przejście ponad minutę (Opacka...).

Irytujące dziurawe chodniki

To co trzeba zmienić to stan chodników w niektórych miejscach dzielnicy (Polanki, Wita Stwosza, Tatrzańska, Czyżewskiego, Grunwaldzka itp). Program naprawy chodników w Gdańsku jest, ale warto działać na rzecz tego by go uzupełniać o tereny o których Urząd Miejski nie ma pojęcia oraz o to by szybko go realizowano. Chodniki powinny mieć łagodne podjazdy dla wózków. One ułatwiają wszystkim życie. Widzę to na przykładzie tego co zrobiono w mojej okolicy. Budżet Obywatelski w 2018 roku i mój projekt "Równe chodniki w Oliwie", który dzięki głosom Oliwian wygrał, zupełnie zmienił sposób poruszania się po ulicy. Pojawiły się dzieci na małych hulajnogach - po krzywych płytach wcześniej jeździć się nie dało. Pojawili się starsi ludzie na wózkach inwalidzkich - wcześniej siedzieli oni w domach. Podjazdy na chodniku ułatwiły drogę do szkoły. Aż nie chce mi się wierzyć, że przez dziesiątki lat do dużej oliwskiej szkoły na ul. Wąsowicza nie dało się dojechać na wózku inwalidzkim...

Irytujące auta na chodnikach

By spacer zawsze był przyjemnością chodniki powinny być wolne od aut. Ten kuriozalny przepis z czasów stanu wojennego zezwalający w niektórych sytuacjach parkować na chodniku sieje u nas spustoszenie. Przestrzeń publiczna stała się graciarnią. Samochód stojący nieprzepisowo na chodniku oznacza, że piesi muszą czekać się minąć. Idąc z zakupami oznacza to, że musimy manewrować z ciężką siatką z zakupami. Musimy też uważać na lusterka. Nie mówiąc już o tym, że idąc z kimś musimy co chwile hamować i przyspieszać by iść gęsiego. Niektórzy powiedzą, że to drobnostki. Według mnie takie właśnie drobnostki doprowadzają do irytacji, która doprowadziła do tego, że kupujemy kolejne samochody po to by jeździć 1 km do pracy i 300 metrów do sklepu. Wiem, że przegonienie aut z chodników nie jest taką łatwą sprawą, ale uważam, że byłoby to korzyścią dla Oliwy. Warto by zgodnie z koncepcjami Gehla stopniowo usuwać auta z chodników i przestrzeni publicznych - niech to będzie 5% rocznie. Po 10 latach osiągniemy w miarę zrównoważoną sytuację. Wówczas kierowcy się przyzwyczają do cywilizowanych zasad jakie panują w zachodniej Europie.  Przestrzenią powinniśmy się dzielić bo należy ona do nas wszystkich. Tu konieczna jest sprawna i wydolna Straż Miejska - jak na razie jest dramat. Wprawdzie wiceprezydent Borawski obiecuje, że ukróci tę anarchię, ale zobaczymy.

Irytujące i nie, czyli słupki na chodnikach

Irytują mnie także przeszkody na chodniku, takie jak choćby służące kierowcom znaki drogowe. Służą kierowcom, ale stoją na chodniku. Coś tu według mnie jest nie tak. Da się je oczywiście ominąć, ale chciałbym by w przyszłości projektowano to inaczej. Przykładem takich torów slalomowych jest np ulica Polanki przy przychodni oraz skrzyżowanie Derdowskiego z Polanki. 

"Dajcie mi milion słupków parkingowych a uporządkuje to miasto"

Jedne z najnowszych słupków w Oliwie. Tędy nie dało się przejść.
Słupki parkingowe natomiast to instalacje, które podobno denerwują kierowców. W Oliwie przybywa ich co roku. Wolałbym by w ich miejscach stawiano donice z kwiatami, ale takie działanie jest bardzo trudne do organizacji. Wniosek przeszedł by przez tyle instytucji, że zapewne gdzieś by utknął. Na końcu i tak by napisano, że nie ma środków na zagospodarowanie zieleni oraz na przyszłe jej utrzymanie. Najlepiej działa...samowola budowlana. To za duże słowo bo chodzi o prywatne upiększanie wąskich pasów zieleni przy chodnikach np. poprzez sadzenie kwiatków z ozdobnymi głazami. Podziwiam zwłaszcza zagospodarowanie na ulicy Słonecznej. Chciałby by wszędzie tak działano, np. na Grottgera - byłoby pięknie.

Pięknie by było gdyby zamiast słupków było takie coś. Ulica Słoneczna w Oliwie.
Co do słupków, to wobec niesprawności miasta jeśli chodzi o egzekwowanie przepisów parkingowych, uważam, że słupki to dobre rozwiązanie. Bardzo poprawiły możliwość poruszania się pieszych na ulicy Derdowskiego. Zmieniły także na lepsze łuk ulicy Wąsowicza. Po prostu uwolniły chodniki od nielegalnie stojących tam samochodów.

Zieleń potrzebna jak tlen

Jeśli mówimy komuś, że mieszkamy w Oliwie to najczęściej chwalimy się zielenią naszej dzielnicy. Myślimy o lasach a jednocześnie zapominamy o skwerkach i parkach. To ogólnogdański problem. Chwalimy się plażą i Trójmiejskim Parkiem Krajobrazowym a miasto traktujemy jak "betonową pustynię". Zieleni powinno być jak najwięcej bo dla osób starszych oraz dla dzieci takie właśnie miejsca są najważniejsze. Położone blisko domów, z łatwym dojściem. Nie trzeba jak w przypadku projektowania tzw. parków centralnych - wcale do niego dojeżdżać. Chciałbym by w najbliższych latach powstały nowe mini-parki, skwerki. Są to często nieużytki, zapomniane tereny, które przy odpowiednim zagospodarowaniu mogły by być małymi lokalnymi centrami rekreacji. Takie miejsca widziałbym przy Placu Inwalidów Wojennych, Derdowskiego/Kaszubskiej, Cystersów, Podhalańskiej, Grottgera/Orkana, przyszłej Nowej Sudeckiej, Czyżewskiego, przy pętli tramwajowej, Tatrzańskiej/Opackiej, Pomorskiej, Grunwaldzkiej, Polanki. Część z tych miejsc już istnieje, ale jest zaniedbana.


Nie można także zapominać o oliwskim lesie. Oczywiście chciałbym by dalej istniał i dalej pełnił rolę naszych zielonych płuc. Trójmiejski Park Krajobrazowy to wspaniały teren do rekreacji mieszkańców. Pełni on także funkcje ekologiczne oraz gospodarcze. Chciałbym by lasy, a zwłaszcza ta część położona bliżej zabudowań Oliwy bardziej otworzyła się na spacerujących. Przed oczami mam elbląską Bażantarnię, którą pamiętam z dzieciństwa. Tam co weekend do lasów ciągnęły autentyczne tłumy elblążan. Las ich do tego zapraszał. Przy wejściu czekała na nich restauracja. Poniżej niej była wielka polanka a przy niej dwie duże ceglane wiaty w których legalnie można było palić ogniska - nawet 4 na raz. Z tego centralnego miejsca prowadziły 4 różne szlaki turystyczne, przy których także były co jakiś czas wiaty piknikowe. Chciałbym by strefa krawędziowa naszych lasów nieco upodobniła się do Bażantarni. Chciałbym by wyznaczono tu także przyjazne dla mieszkańców szlaki turystyczne. Te istniejące mają wyłącznie tranzytowy charakter. 

Uporządkować chaos

Część Oliwy do jeden wielki chaos przestrzenny. Najgorzej jest chyba w okolicach Alei Grunwaldzkiej. Boli mnie zwłaszcza kwestia samowolki parkingowej i nie stosowania się niektórych kierowców do przepisów. W wyniku licznych konsultacji wprowadzono tu np. strefę płatnego parkowania. Podzielono wówczas Oliwę na różne strefy. Część ulic mieli kontrolować parkingowi z ZDIZ, a część Strażnicy Miejscy. Ci drudzy niestety są kompletnie niewydolni w swoich działaniach co obrazuje zdjęcie poniżej. Długo bym mógł o tym pisać. Niestety rozwiązania są w obecnym stanie prawnym bardzo ograniczone. Najprościej postawić mityczny "milion słupków parkingowych". Budowa miejsc parkingowych dla OBC wg mnie nie jest rozwiązaniem bo ten parking musiałby sięgać aż do piekła (parking na 15 tysięcy aut - gdzie taki jest?). Należało by uprościć przepisy - mało kto rozumie znak B39 z tabliczką z długim zdaniem kogo i kiedy ona dotyczy. Efekt jest taki, że ludzie parkują "na czuja" - np. podchodzą i w parkomacie płacą za parkowanie na klepisku lub na nieprzepisowym miejscu.

I choćby przyszło 7 atletów ze Straży Miejskiej to nie udźwigną taki to ciężar.
Wybiegi dla psów

One też są potrzebne i wydaje mi się, że jest to jeden z priorytetów w dzielnicy. Place zabaw w końcu mamy, z psami nadal mamy problem. Jeśli popatrzymy na gdańską mapę wybiegów dla psów to Oliwa jest czarną plamą. Problemem jest jednak miejsce gdzie mogły by powstać. Muszą to być tereny miejskie i niezagospodarowane. Takich zbyt wiele nie mamy, a jeśli już są to są przeznaczone na inwestycje. Tu będzie potrzebny kompromis. Myślałem nawet o tym by taki wybieg powstał w mojej bezpośredniej okolicy - niestety taki wybieg wymaga jednak sporo miejsca - nie jest też raczej ozdobą - otacza go siatka a w środku mamy najczęściej klepisko. Może tereny przy przyszłej Nowej Sudeckiej? Może gdyby Nadleśnictwo się zgodziło to takim miejscem mogłaby być część parku przy Dworze nr I? Może też być to teren przy Placu Inwalidów Wojennych, albo na samej pętli tramwajowej. 

Hałas

Chciałbym by Oliwa w 2040 roku była cichsza. Pamiętam moją pierwszą wizytę w parku Oliwskim. Przed wizytą obejrzałem w albumie zdjęcia pięknie przyciętego bindaża. Udałem się tam i zobaczyłem go, ale jednocześnie usłyszałem to czego na zdjęciu nie było. Hałas pobliskich aut i to taki, że odpoczynek w tym miejscu wydaje mi się wątpliwą przyjemnością. Mapy hałasy to potwierdzają - najgłośniejszym miejscem Oliwy jest Park Oliwski. Rozwiązania są, ale wprowadzenie ich to praca na lata. Przede wszystkim rozwój komunikacji miejskiej, tak by mniej pojazdów przewoziło więcej pasażerów. Do tego uspokojenie kierowców jeżdżących m.in. Grunwaldzką i Rybińskiego.

Uspokajanie kierowców na ul. Polanki. Obok szkoła i przychodnia zdrowia. Od czasu budowy azylu dla pieszych dużo bezpieczniej i sprawniej się tutaj spaceruje.

Komunikacja

Oliwę w 2040 roku widzę jako dzielnicę zrównoważonego transportu. Pod biurowce dojeżdżają po buspasach elektryczne autobusy, które pośrednio rozwożą ludzi po całym mieście. Pod dworzec w Oliwie można bezpośrednio dojechać z Osowej, a przesiadka w tramwaj i pociąg odbywa się drzwi w drzwi. Tramwaje jeżdżą punktualnie, mają bezwzględny priorytet - być może wręcz zależny od zapełnienia tramwajów.  Do tego startujące za tydzień rowery miejskie (marzec 2019), którymi łatwo się dostać z węzłów przesiadkowych np. do biurowców. W zakresie komunikacji technologia może nam bardzo pomóc.

Warto zmienić sposób myślenia o komunikacji miejskiej. To nie ma być dodatek stworzony przez urzędników miejskich, ale krwiobieg miasta. Doprowadza on krew do całego organizmu miejskiego. Jeśli ten system nie działa to wówczas pojawiają się korki i zatory uliczne. Patrząc w ten sposób inaczej projektowalibyśmy połączenia między dzielnicami. Przez to nie jestem też fanem budowy tzw. "Tunelu pod Pachołkiem" - jego głównym celem niestety nie jest poprawa funkcjonowania komunikacji miejskiej na linii Oliwa-Osowa. Z tego projektu bardziej wyłania się chęć poprawy sytuacji kierowców indywidualnych - ciągle nie wiadomo, jak ma wyglądać przyszła sieć połączeń autobusowych po wybudowaniu tunelu.  Wolałbym poszerzenie o buspasy i zmianę organizacji ruchu w Oliwie na system dróg jednokierunkowych.

Ludzka skala zabudowy

W Oliwie jest jeszcze sporo miejsca na przyszłą zabudowę. Nie jestem jej przeciwnikiem. Według mnie należy jednak walczyć i to zażarcie by była to zabudowa w ludzkiej skali. Ludzka skala to taka, którą człowiek jest w stanie ogarnąć. To Oliwa sąsiedzka, dzielnica małych odległości. Jedno wielkie miejsce spotkań poruszających się po niej sąsiadów. Z otwartych okien pozdrawiają nas znajomi, na ławeczce spotykamy koleżankę z dawnej szkoły itp,itd. Nieludzka zabudowa oznacza, że naszą ulicę chcemy przejść jak najszybciej bo nic na niej nie ma. Na światłach wkurzamy się na korki i smród i zirytowani przechodzimy na czerwonym. Z okien najwyższych biurowców nikt do nas nie macha, z resztą nie znamy nikogo kto tam pracuje. Marzymy by w końcu wsiąść w samochód, postać w korku na Grunwaldzkiej i przez tunel pod Pachołkiem wynieść się stąd do sielskiego Banina.

Podsumowując

Chciałbym za 5-10-20 lat mieszkać w Oliwie, która coraz bardziej przybliża się do dzielnicy zrównoważonego rozwoju, czyli takiej gdzie:
- każdy spacer jest przyjemnością,
- rozwój bierze pod uwagę potrzeby mieszkańców a nie tylko biznesu czy deweloperów,
- na ulicach nie cierpimy z powodu hałasu,
- miasto zapewnia wszystkim (!) mieszkańcom warunki do wygodnego poruszania się po mieście.









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz.

.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...