Ostatnio "zwiedzam":

28 marca 2019

Rewolucja w mobilności mieszkańców Trójmiasta

Rewolucja w mobilności mieszkańców Trójmiasta nadeszła!

Różne były etapy tej rewolucji, ale teraz ona już trwa! Był skycash i mobilet, który umożliwił kupowanie różnych biletów przez komórkę. Wreszcie w 2017 roku weszły do nas pojazdy wypożyczane przez aplikację w telefonie. Na początku były to skutery, po kilku miesiącach także samochody. Ze skuterów ani samochodów nie korzystałem, ale kibicowałem im by ten rynek się rozwinął. Czemu? Bo nie każdy potrzebuje samochodu. W wielu przypadkach wystarczyłby jeden na rodzinę lub nawet na klatkę w bloku. Dzięki technologii wreszcie stało się to możliwe.

Od marca w końcu w Trójmieście mamy system roweru metropolitalnego ("Mevo"). Inne miasta już to miały, teraz i my dołączyliśmy do tego zacnego grona. Nie planowałem zachwytów nad mevo. Nie planowałem też zakupu abonamentu. Ale...wytrzymałem tylko pół dnia. Od wczoraj jeżdżę wszędzie gdzie się da na "mevie".

17 marca 2019

Jaką Oliwę chciałbym zobaczyć za 5-10-20 lat?

Wstęp

Od dobrych kilku lat przyglądam się rozwojowi miasta a zwłaszcza Oliwy w której mieszkam. To zainteresowanie pogłębiłem przez lektury kilku ciekawych książek i artykułów (m.in. Jan Gehl "Miasta dla ludzi", Wade Graham "Miasta wyśnione") i wykłady oraz konferencje o mieście (cykl Ekometropolia z wykładem m.in. Tomasza Rozwadowskiego w 2012 roku - to wtedy złapałem bakcyla wiedzy o mieście, wykłady online: Gila Penalosy, Tomasza Toszy itp). Nie ukrywam, że wizje Gehla i Penalosy są mi bliskie i chciałbym byśmy rozwijali się zgodnie z przykładami w ich książkach. Jednocześnie chodziłem w różne miejsca gdzie dyskutowano na temat przyszłości miasta oraz dzielnicy (spotkania na temat strategii mobilności w Gdańsku, Europejski Tydzień Mobilności, posiedzenia Rady Dzielnicy, komisje opiniujące plany zagospodarowania, dyskusje nad wielkimi planami drogowymi). Do tego dochodzą wspaniałe możliwości technologiczne, czyli możliwość oglądania posiedzeń Rady Miasta, słuchania posiedzeń różnych opiniowań, czy komisji oraz śledzenia w mediach społecznościowych zażartych dyskusji jakie toczą ze sobą różni działacze miejscy. Te spotkania pokazały mi, ze niestety te światłe wizje to jeszcze melodia przyszłości. Zderzenie z brutalną rzeczywistością i urzędniczym językiem jest nieraz trudne do zniesienia. Ale mam nadzieję, że zgodnie z łacińską maksymą: "kropla drąży skałę nie siłą lecz częstym spadaniem" da się ten opór przełamać.

Tu chyba najwięcej się dowiedziałem o Oliwie. Przede wszystkim, że wszystko ma swoje konsekwencję i z przepisami prawa nie ma tak łatwo.

Trudności finansowe

Czy jest jakiś obraz Oliwy jaką chciałbym zobaczyć za dajmy na to 20 lat? Tak, ale są to dość ogólne wizje. Wiem, że do realizacji takich wizji potrzeba setek milionów na które miasto nie stać. Nie stać też na to (śmiesznego jeśli chodzi o wielkość) budżetu Rady Dzielnicy. Mimo wszystko warto rozmawiać o odważnych rozwiązaniach i jak ta kropla, drążyć skałę.

Wizja w jednym zdaniu

Jeśli miałbym najkrócej opisać jaką Oliwę chciałbym zobaczyć za 20 lat to była by to Oliwa, w której absolutnie każdy spacer byłby przyjemnością. Chodzi mi o każdy detal pieszego poruszania się po Oliwie. W większości spaceruje się tu przyjemnie, ale jest mnóstwo irytujących miejsc. Do wielu z nich się przyzwyczailiśmy i ich nie zauważamy.

Wizja w kilku zdaniach

W kilku zdaniach do powyższego stwierdzenia dodał bym Oliwę uspokojoną i pełną małych skwerków i zieleńców. Do tego uporządkowaną, z dobrą, wygodną i zróżnicowaną komunikacją, z ludzką w skali zabudową.

Priorytet pieszych

Przyjrzyjmy się teraz po kolei temu co powyżej napisałem. Po pierwsze przyjemne spacery. Chciałbym by na potrzeby mieszkańców patrzeć właśnie z perspektywy pieszego. Bo jeśli wokół siebie będziemy mieli przyjazną dla pieszych przestrzeń to według mnie można wtedy uznać, że żyjemy w przyjaznym miejscu. Warto także podchodzić do tego krytycznie. Nie chodzi o projektowanie chodników a'la projektanci z lat 90 (np. "piesi pójdą tu w prawo i to obejdą bo tam już mamy chodnik, a tu damy barierki" <tak było przez lata na Wąsowicza/Wita Stwosza>), ale o projektowanie przestrzeni tak by spacer był wygodny, bezpieczny i przyjazny. Wydaliśmy miliony na system "Tristar", który tworzy zieloną falę dla aut. Wolałbym wydać tysiące na to by taką zieloną falę mieli piesi, którzy na niektórych oliwskich przejściach muszą czekać na przejście ponad minutę (Opacka...).

Irytujące dziurawe chodniki

To co trzeba zmienić to stan chodników w niektórych miejscach dzielnicy (Polanki, Wita Stwosza, Tatrzańska, Czyżewskiego, Grunwaldzka itp). Program naprawy chodników w Gdańsku jest, ale warto działać na rzecz tego by go uzupełniać o tereny o których Urząd Miejski nie ma pojęcia oraz o to by szybko go realizowano. Chodniki powinny mieć łagodne podjazdy dla wózków. One ułatwiają wszystkim życie. Widzę to na przykładzie tego co zrobiono w mojej okolicy. Budżet Obywatelski w 2018 roku i mój projekt "Równe chodniki w Oliwie", który dzięki głosom Oliwian wygrał, zupełnie zmienił sposób poruszania się po ulicy. Pojawiły się dzieci na małych hulajnogach - po krzywych płytach wcześniej jeździć się nie dało. Pojawili się starsi ludzie na wózkach inwalidzkich - wcześniej siedzieli oni w domach. Podjazdy na chodniku ułatwiły drogę do szkoły. Aż nie chce mi się wierzyć, że przez dziesiątki lat do dużej oliwskiej szkoły na ul. Wąsowicza nie dało się dojechać na wózku inwalidzkim...

Irytujące auta na chodnikach

By spacer zawsze był przyjemnością chodniki powinny być wolne od aut. Ten kuriozalny przepis z czasów stanu wojennego zezwalający w niektórych sytuacjach parkować na chodniku sieje u nas spustoszenie. Przestrzeń publiczna stała się graciarnią. Samochód stojący nieprzepisowo na chodniku oznacza, że piesi muszą czekać się minąć. Idąc z zakupami oznacza to, że musimy manewrować z ciężką siatką z zakupami. Musimy też uważać na lusterka. Nie mówiąc już o tym, że idąc z kimś musimy co chwile hamować i przyspieszać by iść gęsiego. Niektórzy powiedzą, że to drobnostki. Według mnie takie właśnie drobnostki doprowadzają do irytacji, która doprowadziła do tego, że kupujemy kolejne samochody po to by jeździć 1 km do pracy i 300 metrów do sklepu. Wiem, że przegonienie aut z chodników nie jest taką łatwą sprawą, ale uważam, że byłoby to korzyścią dla Oliwy. Warto by zgodnie z koncepcjami Gehla stopniowo usuwać auta z chodników i przestrzeni publicznych - niech to będzie 5% rocznie. Po 10 latach osiągniemy w miarę zrównoważoną sytuację. Wówczas kierowcy się przyzwyczają do cywilizowanych zasad jakie panują w zachodniej Europie.  Przestrzenią powinniśmy się dzielić bo należy ona do nas wszystkich. Tu konieczna jest sprawna i wydolna Straż Miejska - jak na razie jest dramat. Wprawdzie wiceprezydent Borawski obiecuje, że ukróci tę anarchię, ale zobaczymy.

Irytujące i nie, czyli słupki na chodnikach

Irytują mnie także przeszkody na chodniku, takie jak choćby służące kierowcom znaki drogowe. Służą kierowcom, ale stoją na chodniku. Coś tu według mnie jest nie tak. Da się je oczywiście ominąć, ale chciałbym by w przyszłości projektowano to inaczej. Przykładem takich torów slalomowych jest np ulica Polanki przy przychodni oraz skrzyżowanie Derdowskiego z Polanki. 

"Dajcie mi milion słupków parkingowych a uporządkuje to miasto"

Jedne z najnowszych słupków w Oliwie. Tędy nie dało się przejść.
Słupki parkingowe natomiast to instalacje, które podobno denerwują kierowców. W Oliwie przybywa ich co roku. Wolałbym by w ich miejscach stawiano donice z kwiatami, ale takie działanie jest bardzo trudne do organizacji. Wniosek przeszedł by przez tyle instytucji, że zapewne gdzieś by utknął. Na końcu i tak by napisano, że nie ma środków na zagospodarowanie zieleni oraz na przyszłe jej utrzymanie. Najlepiej działa...samowola budowlana. To za duże słowo bo chodzi o prywatne upiększanie wąskich pasów zieleni przy chodnikach np. poprzez sadzenie kwiatków z ozdobnymi głazami. Podziwiam zwłaszcza zagospodarowanie na ulicy Słonecznej. Chciałby by wszędzie tak działano, np. na Grottgera - byłoby pięknie.

Pięknie by było gdyby zamiast słupków było takie coś. Ulica Słoneczna w Oliwie.
Co do słupków, to wobec niesprawności miasta jeśli chodzi o egzekwowanie przepisów parkingowych, uważam, że słupki to dobre rozwiązanie. Bardzo poprawiły możliwość poruszania się pieszych na ulicy Derdowskiego. Zmieniły także na lepsze łuk ulicy Wąsowicza. Po prostu uwolniły chodniki od nielegalnie stojących tam samochodów.

Zieleń potrzebna jak tlen

Jeśli mówimy komuś, że mieszkamy w Oliwie to najczęściej chwalimy się zielenią naszej dzielnicy. Myślimy o lasach a jednocześnie zapominamy o skwerkach i parkach. To ogólnogdański problem. Chwalimy się plażą i Trójmiejskim Parkiem Krajobrazowym a miasto traktujemy jak "betonową pustynię". Zieleni powinno być jak najwięcej bo dla osób starszych oraz dla dzieci takie właśnie miejsca są najważniejsze. Położone blisko domów, z łatwym dojściem. Nie trzeba jak w przypadku projektowania tzw. parków centralnych - wcale do niego dojeżdżać. Chciałbym by w najbliższych latach powstały nowe mini-parki, skwerki. Są to często nieużytki, zapomniane tereny, które przy odpowiednim zagospodarowaniu mogły by być małymi lokalnymi centrami rekreacji. Takie miejsca widziałbym przy Placu Inwalidów Wojennych, Derdowskiego/Kaszubskiej, Cystersów, Podhalańskiej, Grottgera/Orkana, przyszłej Nowej Sudeckiej, Czyżewskiego, przy pętli tramwajowej, Tatrzańskiej/Opackiej, Pomorskiej, Grunwaldzkiej, Polanki. Część z tych miejsc już istnieje, ale jest zaniedbana.


Nie można także zapominać o oliwskim lesie. Oczywiście chciałbym by dalej istniał i dalej pełnił rolę naszych zielonych płuc. Trójmiejski Park Krajobrazowy to wspaniały teren do rekreacji mieszkańców. Pełni on także funkcje ekologiczne oraz gospodarcze. Chciałbym by lasy, a zwłaszcza ta część położona bliżej zabudowań Oliwy bardziej otworzyła się na spacerujących. Przed oczami mam elbląską Bażantarnię, którą pamiętam z dzieciństwa. Tam co weekend do lasów ciągnęły autentyczne tłumy elblążan. Las ich do tego zapraszał. Przy wejściu czekała na nich restauracja. Poniżej niej była wielka polanka a przy niej dwie duże ceglane wiaty w których legalnie można było palić ogniska - nawet 4 na raz. Z tego centralnego miejsca prowadziły 4 różne szlaki turystyczne, przy których także były co jakiś czas wiaty piknikowe. Chciałbym by strefa krawędziowa naszych lasów nieco upodobniła się do Bażantarni. Chciałbym by wyznaczono tu także przyjazne dla mieszkańców szlaki turystyczne. Te istniejące mają wyłącznie tranzytowy charakter. 

Uporządkować chaos

Część Oliwy do jeden wielki chaos przestrzenny. Najgorzej jest chyba w okolicach Alei Grunwaldzkiej. Boli mnie zwłaszcza kwestia samowolki parkingowej i nie stosowania się niektórych kierowców do przepisów. W wyniku licznych konsultacji wprowadzono tu np. strefę płatnego parkowania. Podzielono wówczas Oliwę na różne strefy. Część ulic mieli kontrolować parkingowi z ZDIZ, a część Strażnicy Miejscy. Ci drudzy niestety są kompletnie niewydolni w swoich działaniach co obrazuje zdjęcie poniżej. Długo bym mógł o tym pisać. Niestety rozwiązania są w obecnym stanie prawnym bardzo ograniczone. Najprościej postawić mityczny "milion słupków parkingowych". Budowa miejsc parkingowych dla OBC wg mnie nie jest rozwiązaniem bo ten parking musiałby sięgać aż do piekła (parking na 15 tysięcy aut - gdzie taki jest?). Należało by uprościć przepisy - mało kto rozumie znak B39 z tabliczką z długim zdaniem kogo i kiedy ona dotyczy. Efekt jest taki, że ludzie parkują "na czuja" - np. podchodzą i w parkomacie płacą za parkowanie na klepisku lub na nieprzepisowym miejscu.

I choćby przyszło 7 atletów ze Straży Miejskiej to nie udźwigną taki to ciężar.
Wybiegi dla psów

One też są potrzebne i wydaje mi się, że jest to jeden z priorytetów w dzielnicy. Place zabaw w końcu mamy, z psami nadal mamy problem. Jeśli popatrzymy na gdańską mapę wybiegów dla psów to Oliwa jest czarną plamą. Problemem jest jednak miejsce gdzie mogły by powstać. Muszą to być tereny miejskie i niezagospodarowane. Takich zbyt wiele nie mamy, a jeśli już są to są przeznaczone na inwestycje. Tu będzie potrzebny kompromis. Myślałem nawet o tym by taki wybieg powstał w mojej bezpośredniej okolicy - niestety taki wybieg wymaga jednak sporo miejsca - nie jest też raczej ozdobą - otacza go siatka a w środku mamy najczęściej klepisko. Może tereny przy przyszłej Nowej Sudeckiej? Może gdyby Nadleśnictwo się zgodziło to takim miejscem mogłaby być część parku przy Dworze nr I? Może też być to teren przy Placu Inwalidów Wojennych, albo na samej pętli tramwajowej. 

Hałas

Chciałbym by Oliwa w 2040 roku była cichsza. Pamiętam moją pierwszą wizytę w parku Oliwskim. Przed wizytą obejrzałem w albumie zdjęcia pięknie przyciętego bindaża. Udałem się tam i zobaczyłem go, ale jednocześnie usłyszałem to czego na zdjęciu nie było. Hałas pobliskich aut i to taki, że odpoczynek w tym miejscu wydaje mi się wątpliwą przyjemnością. Mapy hałasy to potwierdzają - najgłośniejszym miejscem Oliwy jest Park Oliwski. Rozwiązania są, ale wprowadzenie ich to praca na lata. Przede wszystkim rozwój komunikacji miejskiej, tak by mniej pojazdów przewoziło więcej pasażerów. Do tego uspokojenie kierowców jeżdżących m.in. Grunwaldzką i Rybińskiego.

Uspokajanie kierowców na ul. Polanki. Obok szkoła i przychodnia zdrowia. Od czasu budowy azylu dla pieszych dużo bezpieczniej i sprawniej się tutaj spaceruje.

Komunikacja

Oliwę w 2040 roku widzę jako dzielnicę zrównoważonego transportu. Pod biurowce dojeżdżają po buspasach elektryczne autobusy, które pośrednio rozwożą ludzi po całym mieście. Pod dworzec w Oliwie można bezpośrednio dojechać z Osowej, a przesiadka w tramwaj i pociąg odbywa się drzwi w drzwi. Tramwaje jeżdżą punktualnie, mają bezwzględny priorytet - być może wręcz zależny od zapełnienia tramwajów.  Do tego startujące za tydzień rowery miejskie (marzec 2019), którymi łatwo się dostać z węzłów przesiadkowych np. do biurowców. W zakresie komunikacji technologia może nam bardzo pomóc.

Warto zmienić sposób myślenia o komunikacji miejskiej. To nie ma być dodatek stworzony przez urzędników miejskich, ale krwiobieg miasta. Doprowadza on krew do całego organizmu miejskiego. Jeśli ten system nie działa to wówczas pojawiają się korki i zatory uliczne. Patrząc w ten sposób inaczej projektowalibyśmy połączenia między dzielnicami. Przez to nie jestem też fanem budowy tzw. "Tunelu pod Pachołkiem" - jego głównym celem niestety nie jest poprawa funkcjonowania komunikacji miejskiej na linii Oliwa-Osowa. Z tego projektu bardziej wyłania się chęć poprawy sytuacji kierowców indywidualnych - ciągle nie wiadomo, jak ma wyglądać przyszła sieć połączeń autobusowych po wybudowaniu tunelu.  Wolałbym poszerzenie o buspasy i zmianę organizacji ruchu w Oliwie na system dróg jednokierunkowych.

Ludzka skala zabudowy

W Oliwie jest jeszcze sporo miejsca na przyszłą zabudowę. Nie jestem jej przeciwnikiem. Według mnie należy jednak walczyć i to zażarcie by była to zabudowa w ludzkiej skali. Ludzka skala to taka, którą człowiek jest w stanie ogarnąć. To Oliwa sąsiedzka, dzielnica małych odległości. Jedno wielkie miejsce spotkań poruszających się po niej sąsiadów. Z otwartych okien pozdrawiają nas znajomi, na ławeczce spotykamy koleżankę z dawnej szkoły itp,itd. Nieludzka zabudowa oznacza, że naszą ulicę chcemy przejść jak najszybciej bo nic na niej nie ma. Na światłach wkurzamy się na korki i smród i zirytowani przechodzimy na czerwonym. Z okien najwyższych biurowców nikt do nas nie macha, z resztą nie znamy nikogo kto tam pracuje. Marzymy by w końcu wsiąść w samochód, postać w korku na Grunwaldzkiej i przez tunel pod Pachołkiem wynieść się stąd do sielskiego Banina.

Podsumowując

Chciałbym za 5-10-20 lat mieszkać w Oliwie, która coraz bardziej przybliża się do dzielnicy zrównoważonego rozwoju, czyli takiej gdzie:
- każdy spacer jest przyjemnością,
- rozwój bierze pod uwagę potrzeby mieszkańców a nie tylko biznesu czy deweloperów,
- na ulicach nie cierpimy z powodu hałasu,
- miasto zapewnia wszystkim (!) mieszkańcom warunki do wygodnego poruszania się po mieście.









11 lutego 2019

Czemu Trójmiasto jest wyjątkowe?

Trójmiasto jest wyjątkowe. Oprowadzając grupy zawsze staram się przekazać ten klimat wyjątkowości Gdańska, Sopotu i Gdyni.  Powody tego można by mnożyć. Poniżej to co na szybko przychodzi mi do głowy.

Po pierwsze Trójmiasto to zespół trzech miast (w zasadzie siedmiu), które płynnie się przenikają. Jadąc z Gdańska do Sopotu granicą między miastami jest rondo. Ulica Grunwaldzka jeśli chodzi o nazwę zmienia się w Niepodległości, ale wizualnie wygląda bardzo podobnie. Co ciekawe numeracja budynków ciągle się dalej (przez to w Sopocie nie ma Al. Niepodległości 1, 2, (...)100. Przejeżdżając natomiast z Sopotu do Gdyni, granica między miastami przebiega po ledwie widocznej zza szyb auta rzeczki Swelinii.

Granica miasta między Sopotem a Gdańskiem.

Te miast możemy obecnie swobodnie przekraczać. Patrząc na historię ostatnich 300 lat jest to wyjątkowa sytuacja. Każde z tych miast ma zupełnie inną historię. Jeśli chodzi o przekraczanie granic to codziennie tysiące ludzi przekraczają tę granicę autami, trolejbusami oraz koleją.

Jeśli chodzi o Gdańsk to nie ma chyba drugiego miasta w Polsce z porównywalną historią. Gdańsk historycznie jest nieporównywalny. Historia Gdańska jest tak inna od historii Wrocławia, Szczecina i Poznania, że trzeba zupełnie odrębnie zasiadać do jej czytania. Najprościej było by porównywać Gdańsk do dawnych miast pruskich, krzyżackich lub niemieckich z terenu dzisiejszej Polski. Jednak im bardziej się przyglądamy tym miastom, tym większe między nimi różnice. Krzyżacki Toruń ma podobną historię zamku - zniszczony w podobnych okolicznościach w tej samej wojnie. Ten sam rozbiór przydzielił miasta do Prus. Jednak historia XX wieku zupełnie te miasta poróżniła. Gdańsk był Wolnym Miastem Gdańsk a Toruń był w Rzeczpospolitej. To może miasta z tzw. Ziem Odzyskanych (bardzo niehistoryczne określenie nacechowane emocjami....) ? Takie jak Szczecin, Wrocław, Olsztyn, czy Poznań. Gdy się przyjrzymy to okaże się, że różnice są na każdym kroku. Tylko Gdańsk należał w międzywojniu do Wolnego Miasta Gdańska. Szczecin i Wrocław w ogóle nie były "zabrane" w rozbiorach, ale znacznie przed tym czasem.

Ruiny zamku w Toruniu. W Gdańsku też mieliśmy taki zamek, też krzyżacki i też rozebrany przez mieszczan w tej samem wojnie.

Trójmiasto ma wyjątkowe położenie geograficzne. Gdańsk to jedyne nadmorskie miasto wojewódzkie w Polsce. Wpływ morza na Trójmiasto jest wielki. Począwszy od klimatu po gospodarkę.

Trzy miasta Trójmiasta mają zupełnie inny charakter. Gdańsk jest historycznym, starym miastem. Możemy tu znaleźć liczne zabytki ze średniowiecza, renesansowe kamieniczki. Tego nie uświadczymy w Sopocie i Gdyni. No może w mikroskali. Sopot to kurort nadmorski, małe miasteczko wepchnięte i otoczone Gdańskiem i Gdynią. Znane kąpielisko słynące z atrakcji takich jak wyścigi konne, korty tenisowe czy Opera Leśna. A Gdynia? To przebój XX wieku. Mamy tu modernizm. Architektura Gdyni, można powiedzieć, że  powstała jakby w kontrze do tego co możemy spotkać w starym Gdańsku.

Trójmiasto to obszar pochyłości i pagórków. Patrząc z daleka to wygląda jakbyśmy tu wszyscy mieszkali na wielkiej pochylni. Na dole morze i 0 metrów, na górze wzniesienia przekraczające 200 m n.p.m. Dzięki temu mamy klifowe wybrzeże oraz pagórkowate lasy Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego. Przez to różnice wysokości mamy znacznie większe niż w Warszawie, Wrocławiu czy Poznaniu, które wydają się nam bardzo płaskie.

Upraszczająca grafika z FB Zabawa Danymi. 

24 stycznia 2019

Ograniczenia prędkości - za czy przeciw?

Z przerażeniem przeczytałem kolejny artykuł, który opisuje absurdy organizacji ruchu drogowego. Kolejny autor barwnym językiem opisuje kolesiostwo, domniemaną korupcję oraz zupełnie bezsensowną organizację ruchu w jego miejscowości. A mi pozostaje załamywać ręce...

Znowu za pisanie wziął się człowiek, który ma za sobą jedynie wiedzę praktyczną. Opisuje to co widzi. Tą metoda można wiele zobaczyć, ale ciężko to nazwać głęboką analizą. Dla przykładu, czy jeśli za oknem widzę teraz płaski krajobraz to oznacza to że ziemia jest płaska? No właśnie.

Bardzo boli, że tak mało mamy na świecie wczuwania się i wgłębiania się w problemy. Problem najczęściej chcielibyśmy rozwiązać za pomocą jednej decyzji.

Dlatego chciałem przekornie napisać, że mieszkam w mieście, w którym organizacja ruchu jest nieźle przemyślana. Co więcej nie kojarzę ograniczeń prędkości, które ograniczają moją wolność. Może kilka przykładów:

21 stycznia 2019

Dlaczego Paweł Adamowicz został pochowany w Bazylice Mariackiej?

Niektórzy mogą się dziwić dlaczego nasz zamordowany prezydent został pochowany nie na cmentarzu, ale w Bazylice Mariackiej? Gdybym nie był gdańszczaninem to też bym się temu dziwił. A sprawa jest dość oczywista. Jeśli się choć trochę zna historię Gdańska to nie ma w tym nic dziwnego.
Po pierwsze gdański kościół jest tradycyjnym miejscem pochówku tutejszych burmistrzów. Przynajmniej do czasów napoleońskich. Wcześniej cmentarze były prawie zawsze koło kościoła. Tak też było tu. Biednych chowano na cmentarzu po którym ostała się jedynie brama (dzisiaj nieformalny parking policji).

Bogatych oraz duchownych chowano wewnątrz świątyni.Dlatego chodząc po posadzce bazyliki wiedzmy, że tak na prawdę chodzimy po płytach nagrobnych z łacińskimi i niemieckimi inskrypcjami. Lista gdańskich burmistrzów jest niezmiernie długa i skomplikowana. 


Wspomnę tylko, że urzędowało ich czworo na raz a co roku była ograniczona rotacja funkcji.
Za sąsiadów Paweł Adamowicz będzie miał takie postaci jak choćby burmistrzów Johanna Brandesa (zm. 1577) oraz Gabriela Schumanna (zm. 1700).

Epitafium Johannesa Brandesa


Warto też zaznaczyć, że Paweł Adamowicz dołączy do grona 2 zamordowanych i pochowanych tu burmistrzów (a może byli jeszcze jacyś zamordowani i pochowani tutaj burmistrzowie? - dajcie znać). Dzielić ich będzie jakieś 40 metrów oraz ponad 600 lat historii. Ci dwaj zabici to ofiary krzyżackiej zemsty z 1411 roku: Konrad Leczkow i Arnold Hecht. Zaproszeni w Niedzielę Palmową do zamku, zostali wkrótce ścięci. Sam fakt ścięcia utrzymywano w tajemnicy przez kilka dni. Kobiety wysyłano z koszami żywności by nakarmić domniemanych więźniów. Dopiero po tygodniu ciała ściętych wydano gdańszczanom.
W tych trudnych i nieporównywalnych chwilach możemy sobie wyobrazić jakie było oburzenie ówczesnych gdańszczan na fakt zabicia 2 burmistrzów. Urządzono im uroczysty pogrzeb i pochowano w okolicy kaplicy św. Jadwigi.
Paweł Adamowicz spoczął we wnęce przy kaplicy św. Marcina (Kaplica Radnych), która znajduje się obok Izby Radnych (jedyne kościelne pomieszczenie dla władz świeckich). To jest na początku transeptu południowego. Gdzie to wszystko jest pokazuje mapka.

Mapka z książki ks. Stanisława Bogdanowicza

Nawa południowa - na końcu pochowani Leczkow i Hecht



18 stycznia 2019

A jednak spadki. Nie mamy już 900 tysięcy mieszkańców wielkiego Trójmiasta! Liczba mieszkańców Gdańska, Sopotu i Gdyni (aktualne dane)

Przed nami kolejna porcja aktualnych statystyk dotyczących mieszkańców Trójmiasta. Publikowałem je mniej więcej co roku. Teraz przerwa była trochę dłuższa, ale to nie przeszkadza w publikowaniu nowych liczb. Dane pochodzą z grudnia 2017 roku.



Dla miłośników dużych liczb stała się rzecz smutna bo w 2017 roku liczba mieszkańców Wejherowa spadła poniżej 50 tysięcy mieszkańców. Przez to w konurbacji trójmiejskiej mamy już tylko 2 miasta powyżej tej liczby mieszkańców. Kolejna informacja jest taka, że konurbacja 7 miast Małego i tradycyjnego Trójmiasta spadła poniżej 900 tysięcy (899 940 osób).

.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...