6 lutego 2020

Mapa ławek w Oliwie

Na marginesie prac w ramach Rady Dzielnicy postanowiłem wziąć przykład kolegów z Osowej i stworzyłem mapę ławek w Oliwie. Powstaje ona po to by czarno na białym było widać gdzie są braki. W tym roku chcemy postawić kolejne także będzie wiadomo gdzie.

 

6 stycznia 2020

Burki-bergi

Co łączy Malbork i Frombork? Już jakiś czas temu mnie to zastanawiało. Zwłaszcza nazwa. Ta sama końcówka, podobne położenie, do tego podobna historia. Parę dni temu postanowiłem to jakoś policzyć i przeanalizować. Tak powstała poniższa mapka.

1. Istniejące miasta z końcówką -bork

Frombork
Kluczbork
Lębork
Malbork
Więcbork

Istniejące miasta w Polsce o końcówce -bork

23 grudnia 2019

Przegląd wybranych placówek quasi-więziennych Gdańska

Z racji na moje ostatnie dodatkowe zajęcie odwiedzam często nowe osiedla deweloperskie. Już od jakiegoś czasu jestem przeciwnikiem wszechobecnych płotów. Teraz tylko się w tym utwierdziłem.

Osiedla te przypominają twierdze. Odcinają się od przestrzeni w jakiej zostały zbudowane. Między nimi a miastem mamy grube mury, wysokie płoty i zespół urządzeń elektronicznych ograniczających dostęp. Zdaję sobie sprawę, że czasami mają one sens. Dają one mieszkańcom poczucie bezpieczeństwa. Zauważyłem również, że czasami chcemy się odciąć od "złego" miasta, od tzw. meneli, od kloszardów grzebiących po śmietnikach - a sami nie widzimy, że mamy ich nieraz wśród swoich sąsiadów. Proszę czytać poniższy tekst ze sporą dawką ironii. Sam mieszkam na osiedlu odgrodzonym od miasta.

Dąbrowszczaków Lecha Kaczyńskiego róg Obrońców Wybrzeża (przepraszam za zbitkę językową, ale nasi miejscy włodarze i politycy centralni zasłużyli na nią). Osadzonych chronią dwa domofony oraz system murów i płotów zabezpieczających miasto przez osadzonymi. Osadzeni mają do dyspozycji plac zabaw, zieleniec i spacerniak. Wysokie schody utrudniają szybką ucieczkę.




Nadmorski Dwór (bez fosy) - getto dla bogatych osadzonych. Wjazd solidnie wzmocniony. Przypomina granicę państwa w PRL. Obszerny zieleniec urządzony w stylu wypoczynkowym. Mieszkający mają się tu czuć jak na wakacjach nad morzem. Sosny, sadzawki, wodotryski, cisza i spokój.



Neptun (Security) Park - kolejne getto dla zamożnych osadzonych. Dobrze kontrolowane, brak dostępu z zewnątrz. Ochroniarze zapewniają osadzonym bezpieczeństwo poruszania się po mieście oraz wskazują im morze i plaże. Wewnątrz całe miasto pełne uliczek i zieleni - to jednak złudzenie. Osiedle o powierzchni ponad 5 ha jest zamknięte szczelnymi płotami i murem. Zza płotu można patrzeć na idących i spacerujących plażowiczów.





Quattro (Prison) - czarny punkt na mapie przestępczości upadłego miasta. System krat i murów oporowych chroni Wrzeszcz przed osadzonymi. Ochroniarze próbują to wszystko kontrolować, ale sami przyznają, że złodzieje są górą w tym mieście. Elektroniczne zabezpieczenia ograniczają kontakty ze światem zewnętrznym. Marmurowe ościeżnice wind dodają temu miejscu grobowej atmosfery.



Prócz opisanych krótko powyższych placówek mamy w mieście jeszcze dziesiątki podobnych. Miałem jeszcze w notatkach nowe bloki na Chrobrego, pseudo-rezydencje "Jelitkowski Dwór" czy Nowe Lęborskie, Nowe Oliwy itp.

Na szczęście popularność tego typu osiedli chyba już nieco opadła. Najnowsze osiedla to już raczej domy pod które można swobodnie podejść - jedyną barierą są domofony. 

8 października 2019

Frajda rozwożenia żarcia

Od mniej więcej miesiąca mam przedziwne zajęcie dodatkowe. To był moment, chwila, szalony link, spotkanie organizacyjne i już! Od jakiegoś miesiąca poznaje swoje miasto rozwożąc żarcie rowerem jako kurier. Nie jestem kurierem całodziennym. Na rower z torbą Wolta wsiadam jedynie gdy mam wolne przedpołudnie. Jak na razie mam z tego wielką frajdę. Dlaczego?

  • Bo aktywnie spędzam czas. Jeśli nie zapisałem się do grafiku to włączam się do pracy kiedy mam na to ochotę. Uruchamiam aplikację w domu i czekam na zlecenie. Przy herbacie czekam na zlecenie, a kiedy ono się pojawia wsiadam szybko na rower. Za jeden taki wyjazd mam kilka złotych. Niewiele, ale zawsze coś.
  • Bo poznaje swoje miasto, przede wszystkim nowe osiedla mieszkaniowe. Dostałem się m.in. do środka zamkniętych osiedli takich jak Neptun Park w Jelitkowie, Nova Oliva, Marina Primore, Nadmorski Dwór. Przerażające są to miejsca. Bunkry ze strażnicą, szlabanami. Jak na wojnie. Na zewnątrz zgliszcza a wewnątrz ogrody. Do tego domofony przypominające szarady w "Rozrywce". Inna kategoria miejsc to osiedla z ochroną - mój faworyt to Awiator na Zaspie. Wchodząc tam czuję się jak na odwiedzinach w szpitalu lub więzieniu. Ochroniarz krytycznie patrzy przez szybę czy dobrze wklepuje kod domofonu :) Do tego w końcu mam czas na sfotografowanie kolejnych murali TUSE.
  • Bo bawię się nawigowaniem po mieście. Rozwożenie jedzenia przypomina mi jazdę na orientację. Dostaje zlecenie by jechać do kolejnych punktów kontrolnych, tam kliknięciem potwierdzam obecność. Za każdy dostarczony posiłek dostaje pieniądze. W rajdach na orientacje miał bym pewnie przedostatnie miejsce - tu dostaje coś między 9 a 70 złotych za przejażdżkę rowerem.

    I dzień w pracy na mapie (nadzwyczajnie udany) - za te niecałe 3h jeżdżenia dostałem 58 zł brutto.
Poznałem m.in. taki skrót
Garnizon - ale jeszcze ten stary
  • Bo pracuję z sympatycznymi ludźmi. Trochę się czuję jak kierowca autokaru, który pozdrawia innych kierowców autokarów. Tu jest podobnie. Spotkałem na przykład ucznia klas turystycznych, który pracuje dla Pysznych,
  • Bo poznaje restauracje w swojej okolicy. Nie miałem pojęcia, że Mantra na Przymorzu jest w środku taka wielka. Z zewnątrz wygląda na garaż, a w środku kilka pomieszczeń, które się ciągną jedno za drugim. Do tego pizzerie, które widać jak różnie wyglądają. O pracowników jednej z pizzerii to się normalnie martwię, żeby się nie poparzyli przy wyjmowaniu pizzy. W drugiej znowu zachwycają mnie napoje. No i w końcu trafiłem do knajpy w biurowcach ze zdrowym żarciem. 
  • Bo będąc kurierem wcale nie trzeba pędzić na złamanie karku. Wręcz przeciwnie. Czasy podane w aplikacji są dość umiarkowane. Kolejna sprawa jest taka, że z jedzeniem (zwłaszcza z zupami) trzeba jechać ostrożnie.
  • Bo gdy się zmęczę mogę kliknąć "przełącz się offline" i wracać do domu.
Dorzucam do tego kilka faktów, jeśli ktoś też chciałby spróbować:

- jest to praca głównie dla młodych. Jestem chyba najstarszym kurierem w Wolcie. Starszych widziałem jedynie w Uber Eats. Dziwne, bo nie jest to praca, która wymaga niewiadomego jakiej siły. Tempo raczej spacerowe.
- czas pracy jest bardzo elastyczny, należy jedynie wypracować pewne minimum, ale w dowolnych godzinach,
- umowa przejrzysta, jasna, bez pośredników, podpisywana online na spotkaniu organizacyjnym,
- zarobki kurierów rowerowych to nie są kokosy. To jest coś między 18 a 25 zł/h brutto. Mi na razie wychodzi 20,8 zł/h. W jeden dzień można zarobić ponad stówę, ale wymaga to już na prawdę dużego wysiłku fizycznego. Podobno więcej da się wyciągnąć jeżdżąc autem - ale to dla mnie już nie jest frajda. W Wolcie zarobki zwiększają cotygodniowe bonusy - np. teraz za dostarczenie 30 posiłków mamy 100 zł dodatkowo. To nie jest trudny bonus do zrobienia.
- nie wiem jak u konkurencji, ale w Wolcie mamy strefy: Gdańsk Północ, Śródmieście i Gdynia. Jeżdżąc na północy możemy się spodziewać jazdy po dolnym tarasie, ale czasem również (i to jest minus choć dodatkowo płatny) wjazdu na Morenę czy Suchanino. Przez to trochę mamy taką zabawę w kotka i myszkę. Z jednej strony szukamy zamówień w strefach gdzie jest najwięcej restauracji, a z drugiej strony modlimy się by system nie wywalał nas non stop gdzieś na górny taras.
- niesamowite jest to jeżdżenie według aplikacji i systemu. Komórka decyduje gdzie pojadę a ja próbuję ją rozgryźć i nie dać się wmanewrować w Moreny i Suchanina. Z drugiej strony chcę jak najwięcej zleceń. Jak w jakiejś dziwnej wersji rowerowej gry na orientację. Przypomina to też trochę wędkowanie. Ryby biorą lub nie biorą. Czasami zlecenie jest jedno i wracam do domu, a czasem jedno trafia po drugim.

Chyba najładniejszy widok jaki mnie spotkał. Widać było mi.n : Hel, Orłowo, Park Reagana...
A tu żeby trafić to było trzeba pokonać zasieki, szlabany, furty... No luksusik jakby.

Nowa Słowackiego, Reymonta i niewidoczna Strzyża
Na koniec dla Was 15 złotych na przetestowanie aplikacji dla klientów Wolt. Jeśli w aplikacji wpiszecie kod RACIBO - oznacza dla Was 15 złotych upustu): https://get.wolt.com/RACIBO

- jeśli ktoś też chciałby porozwozić to zapraszam do rejestracji i podania moich danych (dzięki temu będziemy się wspierać nawzajem): wolt.com/pl/apply-as-courier

Nowe szaty, nowa rola
Na koniec jeszcze super(dla mnie) mapka, która pokazuje gdzie mnie poniosła aplikacja dla kurierów:
Wszystkie trasy z Wolt w strefie północnej jakie mi się przytrafiły

Jestem ciekaw jak długo wytrzymam. Jak na razie bawię się świetnie.

Więcej o codziennych perypetiach z jazdy można przeczytać pod adresem:
https://staging.busy.org/@racibo

23 sierpnia 2019

Nawigacje samochodowe

Będzie długo. Wybaczcie, ze wpisu nie okrasiłem tyloma zdjęciami na ile on zasługuje. Nie ogarnął bym tego. Ciekawy jestem waszych, konstruktywnych opinii.
Jakieś 10 lat temu próbowałem się zainteresować motoryzacją. Był nowy samochodzik, nowe wrażenia z jazdy. Założyłem sobie stronkę na autocentrum.pl. I co? No nie chwyciło... Ale chwyciło jeśli chodzi o nawigacje. Namiętnie zacząłem testować wszelkie możliwe nawigacje.
Dlatego opiszę jakie nawigacje używam, a jakich używałem. Ograniczę się do tych darmowych i telefonicznych, choć wcześniej były w moich rękach "ciekawe pudełka", które miały niespotykane rozwiązania. Wspomnę tu tylko o jakiejś nakładce na nawigację IGO, która prócz nowych kolorów mapy dodawała opcję "błysków". Każda zmiana ograniczenia prędkości oznaczała, że na ekranie na jakiś ułamek sekundy migał wielki znak z ograniczeniem prędkości. Pamiętam, ze bardzo fajnie to działało - obecnie nie widzę nigdzie takiej opcji.
A więc zaczynamy:
Ovi-maps > Nokia Maps > Here maps
Nawigacja do której mam sentyment bo świetnie się sprawiła 10 lat temu na maleńkim telefonie z klawiszami (!) podczas tygodniowego wyjazdu do Norwegii. Norwegia kraj bardzo drogi, także o łączeniu się z internetem nie było mowy. A ona działała offline! Na nowocześniejszym telefonie (mój pierwszy smartfon - Lumia) - niestety nie było już tak kolorowo. Wyraźnie było widać, że konkurencja przegoniła Ovi/Nokię/Here.
Obecnie produkt nazywa się HereWeGo. Niewiele się zmieniło. Zresztą nawigacji dam szansę podczas najbliższych wakacji. Here chyba ciągle liczy na starych użytkowników, którzy byli oczarowani tym, że można ściągnąć na telefon mapy offline dla niemal całej Europy i korzystać z nawigacji za darmo i legalnie.
Ówczesne plusy:
  • offline
  • działała na telefonach numerycznych,
  • logiczna, prosta.
Ówczesne minusy:
  • z każdą zmianą nazwy było coraz gorzej, mapy coraz rzadziej aktualizowano.
  • dane o korkach nie tak dokładne jak w Google Maps,
  • podczas prowadzenia trasa jest sztywno ustalona, a jedynie zmienia się informacja o korkach
Waze
Te pojawiające się z każdym miesiącem wady Here doprowadziły mnie do zmiany. Przerzuciłem się na Waze. Była radość edytowania map (po 3 dniach było widać efekt na drodze!), były ciekawe opcje społecznościowe i prężnie działające forum w sieci. Na samochód poszła dumna nalepka, że używam Waze. Auto zamieniło się w "Pacmana" , który połyka kolejne kropki by przy okazji podróży zdobywać punkty. Nawigacja sprytnie prowadziła przez Polskę, a do tego nieraz proponowała ciekawe trasy i skróty. Wszystko w ciekawej szacie graficznej, nieco przypominającej grę komputerową. Gdy Windows Phone zaczął konać to oberwało się równiej tej nawigacji. To właśnie przez Waze kupiłem telefon z androidem. To była jedna z pierwszych aplikacji na nowym telefonie. Na Androidzie okazało się jednak, że Waze ma liczną konkurencję. W końcu przerzuciłem się na Magic Earth.
Plusy:
  • aktualizacja map,
  • społeczność,
  • grywalizacja,
Minusy:
  • połknięta przez googla
Magic Earth
Polecam, sprawdźcie tę nawigację. Mapy od Open Street Maps. Świetnie to wygląda, ma wszystko czego trzeba. Jadąc widać np. nazwy rzek, jezior, dopuszczalną prędkość. Przejechaliśmy z nią poprzednie wakacje i prowadziła w zasadzie bezbłędnie. Do kilku rzeczy trzeba się jednak przyzwyczaić. Ja np odinstalowuje w niej fotoradary bo dźwięk ostrzegający o nich jest przerażający. W zamian świetnie działa współpraca dwóch lektorów: jeden nawiguje, a drugi informuje o opóźnieniach na trasie i o przekroczeniach prędkości.
Screenshot_2019-07-11-17-45-31-488_com.generalmagic.magicearth.png
Zalety:
  • estetyczny wygląd,
  • mnogość opcji.
Minusy:
  • słabe dane o korkach,
  • dane o czasie przyjazdu niedostosowane do mojego stylu jazdy,
  • brak widżetów na pulpit
Yanosik
Przez lata nie znosiłem tej nawigacji. Używali jej piraci drogowi, a jakoś mi tak nie po drodze z takim towarzystwem. Jednak od kilku lat obserwuję przemianę tej nawigacji w ciekawym kierunku. Tłum ludzi to krytykuje bo apka do ostrzegania przed policją stała się kombajnem do wszystkiego, ale ja to doceniam. Pojawiła się opcja oceny stylu jazdy (od 0 do 10 - ja miałem koło 8). Na jej podstawie można mieć tańsze ubezpieczenie od Hestii. Niestety u mnie to nie zadziałało (za ocenę 7,8 i tak PZU proponował 50 złotych tańsze OC). Dodatkowe punkty Vitay możemy zdobywać za np. zwalnianie przy szkołach. Nawigacja prowadzi po mapach Open Street Maps. Różnie wygląda na różnych androidach. Na androidzie 4 wyglądała jak zabytek, na androidzie 8 jest bardzo elegancko. Bardzo mi się podoba kolorowy pasek pokazujący korki na całej trasie. Coś takiego widziałem jedynie w płatnym Sygicu - tu mamy to za darmo. Co więcej dane o korkach w Yanosiku są na prawdę niezłe.
Zalety:
  • stara się edukować kierowców,
  • promuje bezpieczny styl jazdy,
  • ma niezłe dane o korkach,
  • integruje wiele usług (m.in. Vitay)
  • niezły przewidywany czas przyjazdu
Wady:
  • konieczny jest internet,
  • prowadzenie lubi "wywijać orły" tj. unikać korków poprzez kombinacje na skrzyżowaniach,
  • ma reklamy
Google Maps
Każdy zna i każdy używa. Z tego co obserwuję to Google Maps krok za krokiem staje się właśnie monopolistą. Od 1-2 miesięcy Google Maps oferuje np. informacje o fotoradarach i korkach - tym samym sporo użytkowników może uciec z Yanosika.
Zalety:
  • świetne dane o korkach,
  • możliwość działania offline,
Wady:
  • mapy, które ciężko edytować,
  • ociężałość i duży rozmiar aplikacji (a lżejsza wersja Maps Go - wymaga non stop internetu),
  • brak info o ograniczeniach prędkości (można sobie poradzić np. przez aplikację Velociraptor)
Dynavix
Polecam sprawdzić. Dynavix oferuje darmowe mapy Open Street Maps. Ta nawigacja oferuje przez miesiąc darmowy, niezły traffic (czyli dane o korkach). Ma mnóstwo opcji i możliwych konfiguracji. To co w niej uwielbiałem to możliwość ustalenia stylu (prędkości) jazdy na różnych typach dróg. Dzięki temu przewidywany czas przybycia (tzw. ETA) w końcu się zgadzał.
Screenshot_2019-07-11-17-44-54-834_com.dynavix.navigation.png
Zalety:
  • mnóstwo opcji konfiguracji (wygląd, prędkości).
Wady:
  • jeśli nie ustawimy opcji pod siebie to może być bardzo irytująca ,
  • brak danych o trafficu (jest tylko miesiąc).
Mapy.CZ
Tę nawigację powinni znać wszyscy turyści piesi i rowerowi. Niesamowicie prosta i przejrzysta. Można pobierać dowolną liczbę map (Open Street Maps). Działa również jako nawigacja samochodowa. Nie ma jednak wielu opcji.
Zalety:
  • irytujący lektor, który mówi co skrzyżowanie o zmianie pasa,
  • mało opcji,
    Wady:
  • brak danych o korkach
MapFactor
Ta nawigacja opiera się na mapach Open Street Maps. Posiada mnóstwo opcji od wyglądu tła, dróg po opcje ustalenia stylu jazdy na różnych typach dróg (jedyna nawigacja obok Dynavix, która ma takie coś). Do tego możemy dowolnie ustalić o czym mamy być informowani na ekranie nawigacji. Może to być nietypowo np. wysokość w metrach nad poziom morza.
Zalety:
  • niespotykana liczba opcji,
Wady:
  • irytujący i niestety jedyny lektor po polsku,
  • brak danych o korkach.
Nie opisałem nawigacji OsmAnd, której w zasadzie nie używałem. Wiele jest również w sklepie play nawigacji, które są podróbką Google Maps lub Sygica. Ostatnio próbowałem używać którejś o nazwie zaczynającej się na "Offline...". To chyba była podróbka Sygica. Niestety nie przeszła testu trzech jazd.
Podsumowując, używam zamiennie: Magic Earth, Google Maps i Yanosika.

15 lipca 2019

Już od środy startuję z projektem wycieczek rowerowych dla turystów, rodzin i wszystkich ciekawych Gdańska. Start codziennie od poniedziałku do piątku o godzinie 10 - koło Bramy Wyżynnej (przy wejściu do Informacji Turystycznej).

Planuję wycieczki prowadzić do końca lipca. Kto wie może we wrześniu będzie kontynuacja?

Czas wycieczki - około 2-2,5 godzin. W tym czasie jesteśmy w stanie objechać niemal całe Śródmieście. Główne Miasto, Stare Miasto, Przedmieście, Dolne Miasto, Osiek, bastiony, fosę, Motławę, mosty, kamienice, kościoły, nowoczesność, ruiny, reklamowe wizytówki miasta oraz tzw. za*upia. W kilku miejscach się zatrzymamy, trochę poopowiadam i pokażę jak bardzo Gdańsk jest zróżnicowany.

Myślę, że taka wycieczka to świetna opcja dla tych, którzy w Gdańsku są pierwszy raz a chcieli by się czegoś dowiedzieć o mieście poza banałami z folderów reklamowych i zdjęć hmm influencerów.

Tempo wybitnie spacerowe (ok. 10 km/h). Koszt 20 zł. Wpłata przed startem wycieczki lub na konto na stronie https://www.racibo.pl/2014/02/kontakt.html. Chcesz fakturę - daj znać wcześniej. Co najmniej dwie godziny przed wycieczką prośba by zgłosić chęć udziału poprzez maila lub smsa.

Zapraszam serdecznie!



Przykładowa trasa. Będzie trochę inna, ale to jest jej kręgosłup. Podany na dole czas wycieczki obejmuje także mój dojazd z Oliwy. Normalnie będzie około 2-2,5 godzin.


.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...