Ostatnio "zwiedzam":

4 czerwca 2017

Rowerowy Maj to wspaniała sprawa!

Przez cały maj zmusiłem się i dzień w dzień do pracy dojeżdżałem rowerem. Jako, że mam do niej tak blisko, że na piechotę zajmuje mi to parę minut, to dojazd rowerem był dla mnie nie lada wyzwaniem. Dłużej zajmuje mi chyba szukanie tych wszystkich zapięć, otwieranie furtek i domofonów niż sam dojazd! Dlatego by dojazd nie trwał 3 minuty, przed pracą najczęściej robiłem choćby krótką lokalną pętlę. A to wszystko przez gdańską akcję "Rowerowy Maj". Od roku jestem jej wielkim fanem i szkolnym koordynatorem tej akcji. A skoro zachęcam dzieci do jeżdżenia do szkoły na rowerze to trzeba też było dawać przykład.





Fajnie było! Co więcej żona w przedszkolu na Morenie miała dokładnie to samo! Ona miała ciężej bo dojazd na nasze górki to jednak prawie 100 metrów w górę. Przez ten miesiąc zobaczyliśmy, że rower to dobra alternatywa zwłaszcza dla komunikacji miejskiej. 

Akcja "Rowerowy Maj" nauczyła nas, że:

1. W młodych nadzieja! W naszej oliwskiej szkole frekwencja rowerowa wyniosła 41 %. To całkiem przeciętny wynik w skali miasta, ale proszę sobie to zobrazować. 41% wszystkich majowych podróży naszych wszystkich uczniów na trasie dom-szkoła-dom odbywała się za pomocą rowerów, hulajnóg itp. A teraz pomyślcie sobie co by było gdyby w dowolnej dzielnicy tyle procent dorosłych dzień w dzień dojeżdżało do pracy rowerami. Obecnie jest to 6%. Dzieci potrafią osiągnąć wynik dużo lepszy - 41%.

Gdybyśmy brali przykład od najmłodszych to byłoby pięknie! Nagle jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki znikły by korki. Po drugie znikły by problemy z parkowaniem, parkometrami i strażą miejską zakładającą blokady. Ale idźmy dalej: wielkie parkingi zajmujące koło OBC jakieś 3 hektary można by zamienić na tereny rekreacyjne. Parking na przeciwko parku Oliwskiego mógłby być też miejscem gdzie można przysiąść a nie tylko zaparkować. 

No, ale to w naszej kulturze projektowania niestety science-fiction. Tyle, że Rowerowy Maj stara się to zmienić i pokazać, że można!

2. Rowerem można dojeżdżać do pracy, nawet gdy jest pod górkę. Najlepszy przykład to moja żona. Jeszcze kilka lat temu rowerem jeździła tyko po płaskim. I nadal unika górek. Zanim wdrapała się na Morenę przejechaliśmy się razem by poznała drogę. Gdy zaczęła jeździć sama okazało się, że znalazła ciekawe skróty, a na najcięższym odcinku nieraz podprowadzała rower. I co? Da się - da się! Co więcej nie widać wielkiej różnicy w czasie jazdy z górki i pod górkę. To dosłownie 2 minuty.

3. Rowerem jest szybciej niż komunikacją miejską! I wcale nie trzeba pędzić. Gdy wgrywamy nasze tracki GPS do aplikacja Strava to mamy zawsze czasy przejazdu w samym ogonie rowerzystów. A jednak ta przewaga nad autobusami i tramwajami to fakt. Czas takiej spokojnej drogi Oliwa-Morena (7 km) ze średnim tempem 14 km/h to ok 32 minuty gdy komunikacją miejską było to minimum 35 minut, najczęściej ok 45 minut. Wychodzi znana prawidłowość, że rowerem jest szybciej patrząc na odległość od drzwi domu do drzwi pracy. Odpadają najgorsze w podróży komunikacją miejską: dojścia na przystanek, czasy czekania i przesiadki.

4. Rowerem można zrobić zakupy! I to całkiem wygodnie. Zawsze myślałem, że to jest właśnie duży minus pedałowania po mieście. Okazało się, że to nieprawda. Jazda z ciężkim plecakiem lub chodzenie po sklepie z nieporęczną sakwą przypominającą wór to rzeczywiście są jakieś nieporozumienia. Rozwiązaniem jest wygodna sakwa rowerowa. Można takie dostać na rynku. Polecam np. Ortlieby lub polskie Crosso z tym, że musimy dobrze wybrać model. Nie wór - ale torba z paskami! Do tego wygodny sposób mocowania do bagażnika. Gdy wybierzemy odpowiednia sakwę to nasze rowerowe zakupy będą wyglądały tak, że podjeżdżam pod stojaki rowerowe, przekręcam kluczyk, chwytam za rączkę sakwy i idę na zakupy przewieszając pasek przez ramię.


5. Rowerem łatwo się parkuje! Stojaków w Gdańsku mamy już naprawdę sporo. Na pewno jest lepiej niż 10 lat temu. Każda gdańska szkoła ma kilka stojaków na każdą klasę. 


6. Rower można szybko zabezpieczyć przed kradzieżą. Najlepszy jest oczywiście zapięcie typu U-Lock. W sytuacjach szybkich polecam jednak model "niemiecko-holenderski", czyli blokada szprych tylnego koła za pomocą kluczyka. Zdecydowanie jest to najszybszy sposób zablokowania naszego roweru. Polecam go zwłaszcza gdy zakupy robimy np. w lokalnym warzywniaku lub małym osiedlowym sklepie. Ma jednak wadę. Naszym zablokowanym rowerem złodziej nie odjedzie, ale może go wziąć pod pachę i z nim gdzieś uciec.

7. Jazda rowerem się opłaca. Korzystając z akcji przez miesiąc mogłem codziennie za okazaniem dzienniczka rowerowego dostać za darmo kompot w Biowayu. Skorzystałem 4 lub 5 razy. Fajna sprawa! Zmęczony po pracy dla odreagowania jadę do Wrzeszcza przez las. Zjeżdżam z górki na kompot, piję go odpoczywam i wracam do domu.  



8. Po Gdańsku jeździ się co raz lepiej. Trzeba tylko było się sprężyć i pokazać decydentom, jakie mamy oczekiwania. Zrobił to przede wszystkim ubiegłoroczny budżet obywatelski. Dzięki niemu mamy dzisiaj prosty przejazd koło Galery Bandyckiej oraz liczne podpórki przed światłami. Żona za to dzień w dzień korzystała z chodnika we Wrzeszczu z dopuszczonym ruchem rowerowym. Świetna sprawa dla jeżdżących spokojnie. W końcu nie trzeba tam co rusz przeskakiwać z jednej strony ulicy na drugą tylko po to by jechać... prosto.



9. I wśród kierowców i rowerzystów zdarzają się osoby, które nagminnie łamią przepisy. Jest jednak co raz lepiej. Z moich małych sukcesów cieszę się, że w końcu w szkole udało mi się zorganizować kurs na kartę rowerową według wzorów skandynawskich. Egzamin był nie w sterylnym miasteczku ruchu rowerowego gdzie nie ma żywej duszy, ale na oliwskich ulicach! W prawdziwym ruchu ulicznym. To było przeżycie. Uczniowie nieraz panikowali, ale po którymś z rzędu przejeździe było już OK. A co do kultury jazdy to na prawdę jest lepiej niż było. Jeszcze 15 lat temu pamiętam, że drogi rowerowe traktowano jako tor wyścigowy dla rowerów górskich. Teraz tych rowerów jest coraz więcej, a to wymusza ostrożniejszą jazdę. I cieszę się, że nieraz widziałem rowerzystów sygnalizujących skręt, także na drodze rowerowej. Kiedyś nie do pomyślenia. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Za każdy komentarz dziękuję.

.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...