12 września 2014

Zwiedzałem i oprowadzałem po Europejskim Centrum Solidarności - wrażenia

Wrzesień to pierwszy miesiąc działalności ECS w nowym gmachu. Ten kontrowersyjny z racji na koszt powstania budynek otworzył się dla zwiedzających 30 VIII 2014 roku. We wrześniu wstęp na wystawę stałą jest darmowy także korzystają z tego gdańszczanie i turyści przebywający w naszym mieście.

Osobiście w dniach 3-5 VIII urządziłem sobie "trójzwiedzanie". Pierwszego dnia poszedłem tam na rekonesans budynku, by w kolejnych dniach oprowadzać grupy z naszych wspaniałych klas turystycznych. Po tych testach przedstawiam tu moje wrażenia z wystawy:

1. Niebanalna architektura


Bryła budynku zrobiła na mnie dobre wrażenie. Biję się tu w pierś, ponieważ kilka lat temu widząc wizualizacje tego projektu byłem załamany ("że kloc, że silos, że w centrum, że obok zabytki"). Należę jednak do tych, którzy pozytywnie patrzą na nową architekturę i tak też odebrałem ECS. Ten budynek to wyjście stoczni na miasto. Na Placu Solidarności mamy teraz wrażenie, że ktoś postawił kawałek blachy nierdzewnej, z której może kiedyś powstanie jakiś statek. 

2. Ciekawa mała architektura

2 września 2014

Idzie Kuba do Jakuba - czyli na drodze do św. Jakuba

W Trójmieście mamy dwa kościółki pod wezwaniem św. Jakuba. Jeden w Gdańsku (czyli w Śródmieściu), a drugi w Oliwie. Łączy je oznakowany żółtymi muszelkami szlak. Jest to nasz pomorski fragment najbardziej znanego szlaku pielgrzymiego w Europie. Ten szlak wiedzie do grobu św. Jakuba w Santiago de Compostela w Hiszpanii. 

Św. Jakub w Śródmieściu
Warto przejść, a raczej przejechać, nasz gdański odcinek sławnego "Camino de Santiago". Oba kościółki to małe świątynie położone w dwóch różnych miejscach. Pierwszy na dawnych przedmieściach centrum, drugi w cysterskiej Oliwie. Pierwszy związany był z marynarzami, drugi z mieszkańcami Oliwy.

A jeszcze bardziej polecam odwiedziny grobu św. Jakuba. To już większa wyprawa, ale idziemy za tymi samymi strzałkami. Wystarczy spojrzeć na tablicę przed oliwskim Jakubkiem.

Św. Jakub w Oliwie
Ta biała tablica ustawiona za płotem przedstawia nam czym jest Camino de Santiago (droga do Jakuba ). Święty Jakub został ścięty w Jerozolimie w 44 roku, a jego ciało (bez głowy) wykradziono i przetransportowano do Hiszpanii. Źródła pisane się nie zachowały, ale tradycja szacunku i czczenia relikwii w nowym miejscu była żywa. Przetrwała lata ekspansji Arabów. W IX wieku ponownie odnaleziono relikwie apostoła. Wówczas oficjalnie uznano, że w hiszpańskiej Galicji znajdują się relikwie św. Jakuba. Zaczęto wówczas budowę kościoła, a w miejsce to zaczęli ściągać wierni z okolic. Liczba wiernych rosła. Pielgrzymi wyruszali z domów i w sobie wiadomych intencjach przemierzali setki, a nie raz i tysiące kilometrów. 

Wieki minęły, a szlak jakubowy nadal ściąga rzesze pielgrzymów. Wśród pielgrzymów byli m.in. Karol Wielki, św. Franciszek z Asyżu, św. Ignacy Loyola, nasz gdański Jan Dantyszek, Jakub Sobieski - ojciec króla, papież Jan XXIII. Ciekawe kto jeszcze ze sławnych przeszedł tę ciężką drogę?

Tyle ogółów. Przejdźmy do naszego skromnego świadectwa z przejścia tą drogą. Szliśmy następującą trasą:

W sumie przeszliśmy około 400 km z czego 260 km do samego Santiago.
Polecamy przejście całego odcinka od granicy z Francją. My mieliśmy tylko 2,5 tygodnia, dlatego ograniczyliśmy się do powyższego odcinka.

Zamiast relacji, niech to będzie opis wybranych haseł:

24 lipca 2014

Gdańskie punkty widokowe - Westerplatte

Gdańsk obfituje w miejsca z pięknymi widokami. Duża zasługa w tym położenia geograficznego. Żyjemy na styki morza i lądu. Błękit Bałtyku łączy się z czerwienią dachów i przechodzi w zieleń lasów Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego.

Ten tekst to część cyklu opisującego gdańskie miejsca z ładnymi widokami. Takich miejsc w które zapraszam jest kilkadziesiąt. Niektóre bardzo znane. Sprzedawane są tam nawet bilety wstępu. Inne to zapomniane pagórki na obrzeżach dzielnic.

Zaczynamy!

Westerplatte - pomnik Obrońców Westerplatte

O Westerplatte słyszał chyba każdy Polak. To miejsce gdzie rozpoczęła się II wojna światowa zwiedzają bardzo licznie wszystkie grupy turystów. To miejsce trzeba odwiedzić. Z rzeczy związanych z obroną półwyspu w dniach 1-7 IX 1939 chciałbym tu tylko zaznaczyć na co szczególnie zwracam uwagę omawiając te walki:
- była to świetnie zorganizowana placówka obronna z wspierającymi się placówkami i wartowniami,
- koszary przetrwały wojnę, zniszczono je po wojnie,
- walki na Westerplatte nie trwały 24h/dobę, ale było to kilka szturmów dziennie,
- wielka rola kpt Franciszka Dąbrowskiego, który faktycznie dowodził obroną.

Kiedy w latach sześćdziesiątych zaczęto prace upamiętniające obronę Westerplatte, postawiono na monumentalizm i symbolizm. Centralnym obiektem tego placu pamięci stał się wielki pomnik na kopcu oraz pusty plac przed nim z przejmującym napisem: "Nigdy więcej wojny". Zwracam uwagę na to, że pomnik ten upamiętnia nie tylko Obrońców Westerplatte, ale głównie żołnierzy polskich walczących na wszystkich frontach. Można nawet powiedzieć, że znaczenie walki Westerplatczyków minimalizowano. W miejscu gdzie zginęło ich najwięcej (cmentarz w miejscu Wartowni nr V) przez lata władze ustawiały radziecki czołg. W ten sposób najważniejsze miejsce na półwyspie stało się placem zabaw.
                         
                                                                                   SUWAK PRZEŹROCZYSTOŚCI

Powyższa "nowa-stara mapa" pozwala się przełączać między dzisiejszą mapą a planem obrony Westerplatte wziętym z komiksu "Westerplatte - załoga śmierci". Zwracam uwagę na to, że kopiec z pomnikiem dawniej znajdował się na polu walki w pobliżu placówki Przystań, a wartownia nr I została przesunięta - gdyby nie to mieściła by się na parkingu za płotem. Wojny i PRL nie przetrwały Kasyno, Willa Oficerska oraz Wartownia nr V.

Dopiero od kilku lat czynione są starania by Westerplatte oddychało historią. Stąd kilka miejsc z planszami historycznymi oraz nowy szlak turystyczny wzdłuż dawnych torów. Droga jest daleka, ale kierunek słuszny.

W ten sposób, prócz historii, Westerplatte jest pełnym zieleni parkiem. Możemy tu spacerować po betonowych wygodnych alejkach i czuć morski klimat Gdańska. Bo rzeczywiście Westerplatte to półwysep. Z trzech stron woda.

Z ponad dwudziestometrowego kopca roztacza się ciekawy widok. Na pierwszym planie mamy Martwą Wisłę, Nabrzeże Oliwskie w Nowym Porcie z Latarnią Morską i Kapitanatem Portu. Dalej widać kościoły Franciszkanów i św. Jadwigi oraz stadion PGE Arena.



Dojazd na Westerplatte od strony Wrzeszcza i Oliwy jest dość trudny. Możemy go sobie skrócić płynąć promem Nowy Port - Wisłoujście, ale ulgę poczujemy dopiero po wybudowaniu w pobliżu tego miejsca tunelu. Dojście pod sam pomnik też zajmuje kilka minut, dodatkowo wejście na kopiec poprowadzone jest "ślimakiem" także dla osób o słabej kondycji może być sporym utrapieniem.

22 lipca 2014

Gdańskie punkty widokowe - Latarnia Morska w Nowym Porcie

Gdańsk obfituje w miejsca z pięknymi widokami. Duża zasługa w tym położenia geograficznego. Żyjemy na styki morza i lądu. Błękit Bałtyku łączy się z czerwienią dachów i przechodzi w zieleń lasów Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego.

Ten tekst to część cyklu opisującego gdańskie miejsca z ładnymi widokami. Takich miejsc w które zapraszam jest kilkadziesiąt. Niektóre bardzo znane. Sprzedawane są tam nawet bilety wstępu. Inne to zapomniane pagórki na obrzeżach dzielnic.

Zaczynamy!

Latarnia Morska w Nowym Porcie

Latarnia powstała w 1894 roku i wpisuje się w całą długą historię latarnictwa w Gdańsku. W XV wieku przy ujściu Wisły do morza istniała wieża z zapalanym na jej szczycie ogniem. Do dzisiaj tę wieżą strażniczą, pełniąca wówczas funkcję latarni morskiej możemy zwiedzać udając się do Twierdzy Wisłoujście. W wyniku nanoszenia piachu przez Wisłę zmienił się bieg rzeki. Zaczęła powstawać "płyta" poprzecinana kanałami ujściowymi Wisły. Tak właśnie powstało Westerplatte, czyli "zachodnia płyta". To tu przeniosło się strategiczne miejsce jakim było ujście Wisły. Dlatego w XVIII wieku latarnie morskie zaczęły powstawać w Nowym Porcie. Opisywana latarnia to niemal kopia latarni w Cleveland w USA. 

Latarnia służyła 90 lat. Jej rolę w 1984 roku przejęła najmłodsza polska latarnia - latarnia w Porcie Północnym. Latarnia w Nowym Porcie miała jednak szczęście, że trafiła na Jacka Michalaka - prawdziwego miłośnika latarnictwa, który wyremontował obiekt i uczynił z niego turystyczna atrakcję Gdańska. Latarnia szczyci się kulą czasu, która jest tym na co wskazuje nazwa - kulą wskazującą czas. Dzięki niej o godzinie 12 statki mogły regulować swoje chronometry. Za ciekawostkę należy również uznać, tablicę z mocno przesadzoną informacją, że strzał z okien latarni rozpoczął II wojnę światową. 

Pod latarnię można spokojnie przyjechać samochodem, a nawet autokarem. Mieści się ona przy nabrzeżu Oliwskim, przy Terminalu Pasażerskim. Widoki z niej są wyjątkowe:

Widok z latarni, zdjęcie z 2010 roku.

Widok z latarni, zdjęcie z 2010 roku.

Widać z niej m.in.:
- ujście Martwej Wisły do Zatoki Gdańskiej,
- półwysep Westerplatte,
- falowiec w Nowym Porcie,
- basen portowy (Basen Władysława IV),
- kapitanat portu,
- promy pasażerskie pływające na trasie do Nynashamm koło Sztokholmu

Wstęp na latarnię jest płatny. Dla niektórych ograniczeniem będą kręte schody. Polecam latarnię, a choćby jej okolicę. Z dołu też jest niezły widok, widać promy, pomarańczowe holowniki, pomnik na Westerplatte. to stąd omawia się walki na Westerplatte jeśli grupa nie ma czasu na dojazd na miejsce.

15 lipca 2014

Kilka słów na temat skrzyżowań równorzędnych w Oliwie

Trójmiasto jest nowoczesne.

W Gdańsku w końcu wzięto się za likwidację znaków drogowych. Plan miasta to stworzenie specjalnych stref ograniczonej prędkości, na których obowiązywać będzie zasada pierwszeństwa z prawej.  Takich stref ze skrzyżowaniami równorzędnymi jest coraz więcej. Z tego co widać na ulicach to mało który kierowca wie jak wygląda oznakowanie takiej strefy. Bo mamy dwa znaki:

1) Ograniczenie dozwolonej prędkości do 30 km/h. Obowiązuje do najbliższego skrzyżowania.
2) Ograniczenie dozwolonej prędkości do 30 km/h. Obowiązuje do znaku odwołującego.

Niestety nie wszyscy je rozróżniają. Może rzeczywiście w drugim przypadku brakuje napisu "STREFA" (w Niemczech jest to ZONA). 

To ograniczenie kasuje kolejne skrzyżowanie.

To ograniczenie prędkości kasuje znak odwołujący a nie skrzyżowanie.

Zalety takiej strefy z ograniczoną prędkością i skrzyżowaniami równorzędnymi można wymieniać długo:
- większe bezpieczeństwo pieszych,
- piesi mogą łatwiej przejść przez jezdnię,
- mniejszy hałas samochodów,
- kierowcy muszą przed każdym skrzyżowaniem zwolnić,
- likwidacja dużej liczby znaków pierwszeństwa,
- przed progami zwalniającymi nie trzeba ostrzegać znakami bo kierowcy i tak muszą jechać wolno,
- łatwiej jest poruszać się rowerzystom.

Wady takiego rozwiązania widzą przede wszystkim kierowcy. Można wymienić na przykład:
- konieczność zmiany przyzwyczajeń,
- konieczność ciągłego zwalniania,
- konieczność ciągłego zachowania ostrożności,
- wolniejsza jazda.
- długotrwała jazda w takich strefach bardzo męczy.

Po obu stronach wyliczanki można by jeszcze dodać kilka punktów. Nie ukrywam, że osobiście strefy "Tempo 30" mi się podobają. A jestem pieszym, kierowcą i rowerzystą. Widzę tylko braki w edukacji kierowców.

Skrzyżowaniami takimi zainteresowałem się gdy zacząłem uczyć dzieci na kursie na kartę rowerową w szkole. Chodziliśmy z nimi je oglądać i analizować (ul. Derdowskiego w Gdańsku). Dobrych kierowców nagradzamy oklaskami, tych nieostrożnych głośnym buczeniem. Rok temu 2/3 kierowców popełniało błędy. Najczęściej nie patrzyli w prawo. Pół roku temu była to już "tylko" 1/3.

Od 11 lipca ulica Derdowskiego straciła uprzywilejowanie też na tym odcinku. 

Od poniedziałku w Oliwie rozszerzono strefę skrzyżowań równorzędnych [link]. Niestety mało kto o tym wie. Kilak dni wcześniej postawiono znaki, pisała o tym "Stara Oliwa". Jak nowe zasady działają w praktyce? Dzisiaj 5 dni po zmianach przystanąłem na 2 minuty na skrzyżowaniu Wąsowicza i Derdowskiego. Policzyłem ilu kierowców spogląda w prawo. Wynik to 25 %. Czyli tylko 1/4 kierowców uważa i stosuje się do znaków. Z dwudziestu tylko pięciu jechało ostrożnie.

Na tej drodze można jechać 30 km/h a za znakiem trzeba spojrzeć w prawo i przepuścić jadące z prawej samochody.





8 lipca 2014

Trójmiejskie ulice pojawią się na mapach HERE

Czym jest "Google Street View" chyba każdy wie. To kolejny krok przybliżający internetowe mapy do tego co widzimy na ulicy. Postęp w tej dziedzinie jest imponujący. Jeszcze 20 lat temu zwiedzaliśmy świat za pomocą atlasów i map. 10 lat temu były już internetowe mapy. Ja w 2005 roku zachwycałem się Google Earth - czyli globusem z możliwością przybliżenia widoku do poziomu ulicy. Rozwinęły się nawigacje samochodowe. Dwa lata temu gdy przez tydzień zwiedzałem Norwegię do poruszania się wystarczał mi malutki, klasyczny telefon z nawigacją Ovi Maps. 

Dzisiaj na ulicy dostrzegłem coś co rozwija tę technologię. Samochód HERE Maps, który automatycznie fotografujący nasze ulice. Here Maps szykuje dla nas coś wyjątkowego i być może jeszcze w 2014 roku pojawią się trójwymiarowe zdjęcia Trójmiasta i oczywiście Polski. Tydzień temu żona zauważyła taki samochód w Starej Oliwie. Dzisiaj zauważyłem go ja. Tak wygląda:




Jak widać samochody wjeżdżają w każdą lokalną ulicę. Skanują wszystko i to widać po ruszającym się elemencie na górze masztu.

Mnie zastanawia co będzie efektem tych zdjęć. Zapewne będzie to kopia tego co mamy w usługach googla. Here zarzeka się, że ich dane będą o niebo dokładniejsze. Kamera, którą widziałem, potrafi czytać znaki drogowe, skanuje też kształty budynków, analizuje dane o nachyleniu ulic. W mapach Here już teraz można kliknąć na ludzika włączającego widok ulicy. Taka opcja działa we Francji, Wielkiej Brytani, Finlandii i USA. U nas ta opcja pojawi się może jeszcze w tym roku.

Here Maps w Pradze

Widok ulicy w Lyonie (Here Maps)

Nokia/Here goni konkurencję i pozostaje się z tego cieszyć. 

.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...