Ostatnio "zwiedzam":

29 kwietnia 2016

Banały o rozwoju miasta, w które niestety mało kto wierzy - część pierwsza: "Dwupasmówki, piesi i chodniki"

Przyznam się Wam, że jakieś 3-5 lat temu zacząłem zupełnie inaczej postrzegać miasto. Kiedyś tylko w nim żyłem i pracowałem. Teraz także mi na nim zależy. I nie jest to wcale przyjemne uczucie. Przepełnione jest codziennym bólem nad przestrzenią, nad planowaniem, nad wizją urzędników. Boli także przedzieranie się przez mózgi społeczeństwa, które oczekuje prostych i wygodnych rozwiązań. 

Poniżej przedstawiam banały których większość niestety nie chce przyjąć do siebie. Dzisiaj tylko część pierwsza. Niestety takich banałów mam jeszcze długą listę.

Pierwszy banał:
  • Szerokie, wygodne jezdnie idące przez centra miast niszczą miasto
  • Podwale Przedmiejskie
    Podwale Przedmiejskie jest przyjazne samochodom, ale nie mieszkańcom.

Niestety większość ludzi myśli, że takie szerokie drogi to wyraz rozwoju miasta i doganiania krajów zachodu. A tak wcale nie jest!
Droga w ciągu której nie ma wygodnych przejść dla pieszych jest przecięciem tkanki miejskiej. Ludzie będą unikać chodzenia wzdłuż takiej drogi. Wybiorą inną trasę, a nawet zrezygnują ze spaceru w jej regionie. Sklep po drugiej stronie jezdni, do którego trzeba iść na około, traci dużą część klientów pieszych. W efekcie funkcja drogi zostanie ograniczona do ruchu samochodowego. Chodniki opustoszeją. Miasto zaczyna się wówczas dzielić na kwartały zależne od położenia po odpowiedniej stronie ulicy. Po latach owe kwartały zamieniają się w odrębne dzielnice coraz mniej ze sobą połączone.


Ten problem w Gdańsku obserwujemy np. na Podwalu Przedmiejskim, które od lat dzieli Główne Miasto od Przedmieścia. Ta droga ze spójnego obszaru pełnego kamienic stworzyła dwa obszary: naszą turystyczną perełkę oraz zaniedbane stare kamienice na Przedmieściu. Aby z powrotem połączyć te dzielnice potrzeba wielkich nakładów i bardzo odważnych, trudnych decyzji. Tak samo jest z Al. Grunwaldzką. Dzieli miasto na lewą i prawą stronę. Jest hałaśliwą barierą, którą ciężko pokonać samochodem, a co dopiero pieszo.

Drugi banał:
  • Spacer wzdłuż szerokiej ulicy o podniesionej dopuszczanej prędkości nie jest przyjemny
Niestety niektórzy ludzie, a co gorsze również urzędnicy, uważają że budowa szerokiego chodnika przy głównej trasie tranzytowej miasta uczyni tę ulice bulwarem. A tak nie jest!

Szeroka droga o podniesionej dopuszczalnej prędkości to ulga dla kierowcy. Może on szybko i sprawnie przejechać przez taki odcinek. Po lewej stronie budynki, po prawej budynki, co 500 metrów przejście podziemne. Czy takiego miasta oczekujemy? Myślę, że Ci którzy przede wszystkim jeżdżą samochodami tak. Problem jest w tych, którzy przy tej ulicy mieszkają. Do sklepu na przeciwko muszą iść 200 metrów po jednej stronie ulicy, potem tunelem i na koniec 300 metrów po drugiej stronie ulicy. Kierowcy powiedzą, że to tylko 500 metrów - jakieś 5 minut. Ci sami kierowcy gdyby wyznaczyć im 5-minutowy objazd lokalnymi uliczkami, na których muszą być szczególnie skupieni, z pewnością by narzekali. Z pieszych i ze starszych się śmiejemy a sami nieraz jesteśmy dużo gorsi.

Dodatkowo droga na której poruszamy się z prędkością 70 km/h generuje hałas 75 dB. To dużo. To tak jakby iść 5 minut na spacer z włączonym odkurzaczem lub tradycyjnym budzikiem. Jeśli prędkość obniżymy do 50 km/h to hałas zmniejsza się do 65 dB. Wówczas na spacer zamiast odkurzacza zabieramy włączoną zmywarkę do naczyń.

Kto ma lepiej? Kierowca, który siedzi wygodnie w zamkniętym szczelnie samochodzie, czy pieszy, który musi iść i słuchać hałasu ulicy?

Trzeci banał:
  • Bez pieszych miasto nie istnieje
Miasto rozwija się dzięki mieszkańcom. Najbardziej doceniać powinniśmy pieszych. Tak myślę. Dlaczego? To oni robią codzienne zakupy i nie potrzebują do tego dwóch miejsc parkingowych (pod domem i sklepem). To oni odprowadzają dzieci do szkoły bez tworzenia korków na lokalnych przyszkolnych uliczkach. To oni idą na spacer, na tramwaj, do kościoła, na plac zabaw. To oni patrzą na prawdziwe miasto dostępne na wyciągnięcie ręki.
Nie potrzebują miejsca do parkowania koło domu, przy szkole i pod pracą. Nie generują spalin, mało hałasują. Powinniśmy więcej ich doceniać! Jeśli będziemy im utrudniać życie i piesi przesiądą się do aut, to ulice opustoszeją. Samochodem będziemy jeździć na zakupy, z dziećmi do szkoły, na spacer, na tramwaj i do kościoła.  Proszę zauważyć, że to już się dzieje. 
Tak przesiadka do samochodów, prędzej czy później, prowadzi to do opustoszenia chodników. To prowadzi do zamiany chodników na parkingi. To samo dzieje się z trawnikami, skwerami, które także ustępują miejsca samochodom.
Może trochę przesadzę, ale w ten sposób zamieniamy Ziemię w Marsa. Eliminujemy spacery i wprowadzamy kopuły transportowe. Wsiadamy do takiej kopuły i przemieszczamy się między strefami pracy, zamieszkania i rozrywki. Spacery pomiędzy tymi strefami będzie można wyeliminować. Halo Mars, tu Ziemia!

Czwarty banał:
  • Chodniki to podstawa
Tak jak pisałem o pieszych należy dbać poprzez ułatwianie im codziennego funkcjonowania. Chodniki nie mogą przypominać sera szwajcarskiego. Krawężniki nie powinny przypominać płotków do skakania. Szerokość chodników powinna umożliwić swobodne mijanie się ludzi. Także trójki ludzi. Jeśli spacer chodnikiem bardziej przypomina nam slalom gigant niż swobodną drogę prosto do celu to coś jest nie tak. Jeśli widząc naprzeciwko nas pieszego musimy mu zejść z drogi to oznacza to, że chodnik jest za wąski. To samo mogą powiedzieć matki z wózkami oraz inwalidzi, którzy muszą mieć prawo do swobodnego przemieszczania się.
Często słyszymy, że przecież wąskim chodnikiem da się przejść, a ludziom nie zaszkodzi jak co pewien czas będą musieli komuś ustąpić drogi. To przykre, że tak łatwo kapitulujemy i nie walczymy o naszą wspólną przestrzeń. O łatwiejszą codzienną drogę do pracy.

I na koniec piąty banał:

  • Chodnik służy do chodzenia
Chodnik czy parking? Kto ma lepiej piesi czy kierowcy?
Chodnik czy parking?
Chodnik jak sama nazwa wskazuje służy do chodzenia. Nie do parkowania! Nie można zniechęcać pieszych do codziennego poruszania się poprzez zamianę chodników na parkingi. Przepisowe 1,5 metra dla pieszego na chodniku powinno być bezwzględnie przestrzegane. Kierowcy powiedzą, że przecież da się przejść. Kilkoro pieszych też tak pewnie powie. Problem pojawia się gdy na takim zastawionym przez samochody parkingu znajdzie się osoba na wózku inwalidzkim lub osoba z wózkiem dziecięcym. Te 1,5 metra to właśnie szerokość jaka pozwala dwóm wózkom minąć się bezpiecznie. Niestety dzieje się inaczej. Straż Miejska w Gdańsku jest niewydolna i tego nie egzekwuje. Gdyby od jutra zacząć stosować przepisy to mandaty otrzymałyby tysiące samochodów w mieście! Podejrzewam, że wybuchło bu kolejne powstanie narodowe przeciwko Straży Miejskiej. Szkoda.
Według mnie winne są temu także niejasne przepisy. Parkowanie w Polsce na chodniku jest zakazane, ale mamy wiele wyjątków, choćby te dwa:
- można parkować na chodniku całym samochodem, ale przy krawędzi jezdni a nie na środku!
- dodatkowo piesi muszą mieć jeszcze 1,5 metra szerokości chodnika do dyspozycji.

W efekcie przeciętny kierowca myśli sobie, że na chodniku można u nas parkować! Efekt widzimy na ulicach. Jak dla mnie artykuł 47 zamiast dwóch ustępów i pięciu punktów, mógłby brzmieć po prostu:
1. Na chodniku bez wyznaczonych miejsc do parkowania obowiązuje bezwzględny zakaz parkowania i zatrzymywania się samochodów.  
No i na koniec polityczna dygresja. Kiedy wprowadzono w Polsce możliwość parkowania na chodniku trwały lata osiemdziesiąte a konkretnie stan wojenny. Przepis ten pochodni właśnie z tych czasów. Być może właśnie po to go wprowadzono by nieoznakowane samochody służby bezpieczeństwa, mogły swobodnie parkować przy domach inwigilowanych obywateli. Szkoda, że ten stan trwa do dzisiaj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Za każdy komentarz dziękuję.

.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...