Ostatnio "zwiedzam":

25 sierpnia 2015

Czy możliwa jest "bornholmizacja" Gdańska?

Po odpoczynku na Bornholmie nic już nie jest takie samo. Przebywanie w tak przyjaznym dla człowieka środowisku uwydatnia to w jak nieprzyjaznym otoczeniu mieszkamy.

Co na Bornholmie zachwyca?
- spokojny ruch uliczny,
- liczne drogi rowerowe,
- drogi rowerowe tworzące sieć tras,
- pokojowe współistnienie aut, rowerów i pieszych.

Svaneke - rynek. Zwracam uwagę na współistnienie pieszych, rowerów, komunikacji miejskiej i samochodów.
Pokojowe współistnienie. Piesi, rowerzyści, autobusy, samochody. Wszyscy w jednym miejscu, bez budowania przejść dla pieszych z sygnalizacją.

Główny plac w miasteczku Svaneke przecina skośna droga na której mogą się poruszać wszyscy. Nie ma tu w zasadzie znaków pionowych - są za to znaki poziome. Jest ich tyle (warunkowa linia zatrzymania, uwaga autobus, wjazd), że tu trzeba być uważnym.

Czy da się to wprowadzić u nas? Myślę, że się da!

Problem jest tylko taki, że mało kto tego chce. Trwamy ciągle w kulturze dogadzania samochodom. Liczba samochodów w mieście jest już większa, niż w tak zwanych cywilizowanych krajach. Posłużę się tu przykładem z mojej rodziny:


Liczba aut
Rok
Liczba osób
Aut na 1000 osób
3
1990
13
231
3
2000
12
250
8
2010
17
471
10
2015
18
556


Nie jest to może wielka próba statystyczna, ale myślę że dobrze obrazuje zwiększanie się liczby aut w Polsce. W mojej rodzinie liczba samochodów w przeciągu 25 lat wzrosła z 231 do 556 aut na 1000 mieszkańców. Upraszczając, mogę powiedzieć, że dzisiaj samochód ma co drugi członek naszej rodziny.

Potwierdzają to oficjalne statystyki. Na 38 tysięcy sopocian - samochodów jest 42 tysiące*! Więcej samochodów niż ludzi! To chyba ewenement na skalę kraju. Gdyby je wszystkie zaparkować obok siebie to zajmowałyby powierzchnię 42 boisk piłkarskich! W Gdańsku też sytuacja nie wygląda najlepiej. W latach 2010-13 liczba samochodów na 1000 mieszkańców Gdańska wzrosła z 475 do 524. To oznacza, że zaparkowane samochody zajęły by tu powierzchnię większą niż dzielnica Suchanino. A gdyby zaparkować je na murawach boisk to trzeba by ich sporo dobudować. Była by to powierzchnia równa 255 boiskom piłkarskim. Dużo samochodów mają też mieszkańcy Warszawy (580), Poznania (554), Opola (551), Wrocławia (541) i Katowic (540).

Stadion w Letniewie
Wszystkie samochody gdańszczan zmieściły by się na 255 takich murawach. To powierzchnia większa od Suchanina!
Ale wskaźniki to tylko statystyka. Czy mają one jakieś znaczenie? Czy oznaczają, że aut jest już dość dużo, czy po prostu infrastruktura jest nadal za mała? Według mnie odpowiedzią jest wskaźnik liczby aut u naszych zachodnich sąsiadów. Może dla niektórych będzie to szokujące, ale w stolicy Niemiec wskaźnik ten wynosi 320, a we Wiedniu 390. To mniej. Niemcy w wielkich miastach mają mniej samochodów niż gdańszczanie.

Ten wskaźnik powinien dać wszystkim planistom powód do myślenia. My dorośli mamy bowiem niemal dwa razy więcej samochodów niż mieszkańcy Berlina. Według mnie wskaźnik ten oznacza, że sięgnęliśmy już "sufitu". Nie da się tak wielkiej liczby samochodów wprowadzić do miasta. Nie da się zapewnić wszystkim samochodom miejsca parkingowego w centrum. Nie da się zbudować swobodnego dojazdu do centrum, z centrum i na wieś. Według mnie jedynym i sprawdzonym na zachodzie rozwiązaniem jest zrównoważony transport. To znaczy, że ruch samochodowy należy uspokoić, a znacznie rozwinąć komunikację miejską oraz rowerową.

Niestety włodarze naszych miast, nieraz myślą inaczej. Ich odpowiedź na zwiększenie się liczby pojazdów to olbrzymie inwestycje w drogi. Tak właśnie patrzę na projekt Drogi Zielonej i Tunelu pod Pachołkiem. Powstają estakady, bezkolizyjne drogi, autostrady, przelotówki, tunele.

Nie chodzi tu o to by dróg nie budować. Potrzebna jest jednak koncepcja społeczna, a nie komunikacyjna. Taka, która myśli o ludziach a nie o przepustowości i tirach. Dobrze by było te olbrzymie środki przeznaczone na budowę dwupasmowych dróg przeznaczyć na rozwój komunikacji miejskiej.
Ikonografika FRAG ukazująca jedynie skalę kosztów nieprzemyślanych inwestycji drogowych.
Koszt dwupasmówki to nieraz koszt wybudowania kilku linii tramwajowych. Miasto zadłuża się by budować autostrady miejskie, zamiast inwestować w wygodę transportu publicznego. A najtańsza opcja to wytyczenie buspasów, dzięki którym opłaca się jeździć komunikacją miejską.

Jednak największą barierą jest bariera mentalna. Sposób myślenia części z nas jest taki jakbyśmy to my byli samochodami. Chcemy pomóc im a nie miastu. Denerwują nas ograniczenia prędkości, kontrole policji, progi zwalniające. A zupełnie nie zauważamy stojących na przejściu, ponad minutę, pieszych. Ignorujemy problemy mieszkańców, którzy by przejść przez jezdnię muszą nadrabiać kilkaset metrów drogi by po schodach w górę i w dół przejść po estakadzie. Przecież po takim spacerze po zakupy odechciewa się wszystkiego! Niedowiarkom polecam długi spacer wzdłuż Grunwaldzkiej w Gdańsku lub Morskiej w Gdyni gdzie przy hałasie rzędu 70 dB (to tak jakby stać przy odkurzaczu!) każe się pieszym czekać na dwuetapowych przejściach dla pieszych. Pieszych narzekających na długie czekanie na światłach urzędnicy kierują zaś do podziemnego przejścia dla pieszych kilkaset metrów dalej (Tomasz Krzak ZDiZ Gdynia). Chciałem tylko uzmysłowić, że kilkaset metrów dla pieszego to nie to samo co kilkaset dla samochodu. To jest w dwie strony ponad kilometr. To jest ponad 10 minut drogi w hałasie.

I właśnie takie "samochodowe" myślenie dominuje w debatach ogólnomiejskich. Pieszych się ignoruje, a to oni ożywiają miasto. Rowerzystów zaś wyzywa się od szaleńców. Wszystko to przez zachwianie równowagi we wzajemnej komunikacji. Samochody jadą po wytyczonych pasach i nie chcą na nich rowerów. Rowerzyści jadą po ścieżce rowerowej i wściekają się na przypadkowych pieszych. Piesi denerwują się na zaparkowane na chodnikach auta. A tu potrzebne jest współistnienie na jednej ulicy samochodów, pieszych i rowerzystów. Choćby poprzez strefy uspokojonego ruchu, pasy rowerowe, węzły przesiadkowe, które zachęcają do korzystania z autobusów i tramwajów. To właśnie zobaczyłem w Danii. I właśnie dlatego nic już nie jest takie samo...

Problemem naszych miast jest to, że nadal nie mamy wielu dobrych, krajowych przykładów takich rozwiązań. Sieć dróg rowerowych mamy całkiem niezłą, ale daleko jej do wygody poruszania się po duńskich miasteczkach. Parkingi przesiadkowe pojawiły się dopiero kilka lat temu i nie wszyscy jeszcze o nich wiedzą. Buspasów w Gdańsku jest niewiele. Były klika lat temu podczas remontów we Wrzeszczu. Po remoncie je zlikwidowano. Linie tramwajowe się rozbudowują (chwała im za to!), ale jazda tramwajem cały czas jest znacznie dłuższa niż samochodem. Przystanki co minuta. Brak priorytetu na skrzyżowaniach. No i przede wszystkim brak wspólnego biletu w Trójmieście (wstyd!).

Sporo dobrego też się w Gdańsku dzieje. I w tym jest nadzieja. Mamy na Świętokrzyskiej wygodny węzeł przesiadkowy, gdzie przejście z autobusu na tramwaj to parę sekund. Lada dzień wystartuje też kolej PKM z siecią parkingów przesiadkowych. Mamy strefę "Tempo 30", dzięki której kierowcy zmuszani są do zdjęcia nogi z gazu. Mamy skrzyżowania równorzędne. Mamy kontrpasy dla rowerzystów. Mamy nawet kilka skrzyżowań z priorytetem ruchu dla rowerzystów. To dobre kierunki, choć wiele rzeczy wymaga poprawy.

Wróćmy do tego co zobaczyłem na duńskiej wyspie. Tego im zazdroszczę, bo potrafili powiedzieć dość. Zatrzymać się w rozwoju rozumianym jako dogadzanie kierowcom. Postawili na zrównoważony transport. Jak on wygląda w praktyce?

Drogi rowerowe są jednokierunkowe i w większości przebiegają poboczem drogi. Jeden kierunek ruchu znacznie poprawia komfort jazdy. Nie grozi nam żadna niebezpieczna mijanka (jak w Gdańsku). Dzięki temu też drogi te mogą być wąskie. Drogi rowerowe tworzą spójną sieć z drogami samochodowymi. Na Bornholmie trudno rozróżnić czy jedziemy poboczem czy drogą rowerową. Jedno przechodzi w drugie. 

Typowy wiejski przebieg drogi rowerowej wygląda tak:
Drogi rowerowe na Bornholmie - można? Można !
Droga do Svaneke od strony zachodu.
 Jak widać nie wymagało to wielkich inwestycji. Płynne przechodzenie z drogi rowerowej w pobocze pokazuje kolejne zdjęcie:

Drogi rowerowe na Bornholmie - można? Można !

Poniżej natomiast piękny fragment drogi koło Listed. U nas by to była skrajna futurologia. Drogę przez wieś postanowiono zwęzić. Samochody poruszają się w obie strony jednym pasem środkowym. Rowerzyści i piesi mają do dyspozycji szerokie, jednokierunkowe pobocza. Samochody chcąc się minąć muszą zwolnić i ustąpić pieszym i rowerzystom.
Drogi rowerowe na Bornholmie - można? Można !

Do tego dochodzi wielki spokój. Samochodów jest mało. Nie stoją one na chodnikach. Do najbliższego miasta wygodniej jest dojechać rowerem niż autem. Komunikacja miejska działa sprawnie.

Zdaję sobie sprawę, że "bornholmizacja" Gdańska nie jest możliwa. Inna jest skala naszego miasta i tej duńskiej wyspy. Możliwa za to byłaby "kopenhagizacja" Gdańska. Kopenhaga jakiś czas temu postawiła na dogadzanie mieszkańcow a nie samochodom. Dzięki temu miasto to jest wyjątkowo przyjazne dla mieszkańców i turystów. Pewne rozwiązania warto by było przenieść na nasze podwórka. Bierzmy przykład od najlepszych, ale przede wszystkim zmieńmy sposób naszego myślenia.

Gratuluję doczytania do końca.


*liczbę samochodów zarejestrowanych w Sopocie zapewne zawyżają firmy leasingowe. Myślę, ze bez tego i tak wskaźnik ten byłby wysoki.

Bibliografia do poczytania:

http://gdansk.stat.gov.pl/vademecum/vademecum_pomorskie/portrety_miast/miasto_gdansk.pdf http://forsal.pl/artykuly/764449,liczba-samochodow-na-1000-mieszkancow-ranking-polskich-miast.html http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,18140732,W_Polsce_mamy_rekordowo_duzo_aut__Ale_to_glownie_stare.html http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/1,34889,16675873,Warszawa__600_aut_na_1000_osob__Dwa_razy_tyle_co_w.html
http://www.wprost.pl/ar/413152/Sopot-na-1000-mieszkancow-przypada-1200-samochodow/ http://mapaakustyczna.gdansk.gda.pl/mapakus/public/ http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Zielone-swiatlo-dla-pieszych-nie-jest-latwo-n90780.html
http://warszawa.naszemiasto.pl/archiwum/fenomen-w-skali-kraju-w-sopocie-wiecej-samochodow-niz,1788202,art,t,id,tm.html
http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Nie-budujmy-tunelu-pod-Pacholkiem-2-mld-zl-mozna-wydac-znacznie-lepiej-n93589.html

2 komentarze:

  1. Brawo! takich ludzi i takiego myslenia potrzeba w tym miescie jak powietrza. Mieszkam w polizu Grunwaldzkiej i codziennie marze o wyprowadzce. Halas i spaliny.

    OdpowiedzUsuń

Za każdy komentarz dziękuję.

.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...