Ostatnio "zwiedzam":

4 listopada 2014

Przestrzeń w Oliwie, we Wrzeszczu i Gdańsku na podstawie konferencji "Pracownia Miast"

W Olivia Business Centre (OBC) odbyła się wczoraj konferencja na temat przestrzeni w mieście i jego centrum, z cyklu "Pracownia Miast - Gdańsk". Skorzystałem z oliwskiego sąsiedztwa biurowców i udałem się tam by posłuchać wypowiedzi gości. Niektóre głosy były na prawdę ciekawe. W dyskusji wzięli udział m.in. Mariusz Czepczyński, Jacek Friedrich, Maciej Grabski, Gabriela Rembarz oraz Marcin Woyciechowski. Poniżej przedstawiam co ja wyniosłem z konferencji. Nie liczę tu wyniesionego w brzuchu bardzo dobrego gulaszu. Głównym oparciem są jednak poczynione tam notatki.

OBC - widok z tarasu

Różnie na biznes w Oliwie patrzą goście konferencji. Właściciel OBC Maciej Grabski uznaje Oliwę za centrum przyszłej metropolii i  kładzie nacisk na współpracę biznesu oraz nauki, które w przypadku OBC i Uniwersytetu Gdańskiego dzielą jedynie metry. Brakuje jeszcze nadal usług, ale te w przyszłości zapewne się pojawią. Już są np. biuro obsługi Energi oraz restauracja i kawiarnia. 

Ostro i celnie zaripostowała urbanistka Gabriela Rembarz mówiąc, że centrum metropolii nie może być miejsce, bez przestrzeni publicznej, które się wyludnia po godzinie 17. Zwróciła też uwagę na dramatyczną jakość takiej przestrzeni na terenie kampusu UG. Zresztą zbitek słów "przestrzeń publiczna" pojawiał się w tej dyskusji wielokrotnie. Ciekawie w tej sytuacji brzmiało zdanie projektanta z Hossy pana Marcina Woyciechowskiego, który raczej stanął po stronie pani Gabrieli, przyznając, że OBC jest trafną, ale cyniczną inwestycją biurową. W przypadku OBC mamy do czynienia z monofukcyjnością, która może w przyszłości stać się ślepą uliczką. Mariusz Czepczyński geograf kultury wskazywał, że jednak takie centra biznesowe mają funkcje metropolitalne. Oliwa jest z racji położenia geograficznego właśnie takim centrum i próbą wyjścia Gdańska na północ. Tak samo Redłowo w Gdyni jest próbą przeniesienia ciężkości miasta na południe. 

OBC od strony stadionu UG
Jacek Friedrich, znany historyk sztuki, prócz wspomnień z planów odbudowy Gdańska, zwrócił uwagę na faktyczny brak myślenia urbanistycznego w Gdańsku. Zauważył zdewastowanie hali Olivii oraz uznał, że kampusy UG i OBC nie mają przestrzeni publicznej. Zwłaszcza rażące jest to w przypadku UG, który powinien być promieniującym ośrodkiem naukowym, a jest zamykanym i ogrodzonym płotem skupiskiem kilku nowych budynków. Jeszcze dobitniej określiła to pani Gabriela Rembarz mówiąc o zsilosowanych studentach. 

Kampus UG to brak przestrzeni publicznej
Maciej Grabski, rodzinnie silnie związany z Gdańskiem, przyznał, że "hala Olivia to moje serce". Mnie zasmuciło, że to serce zakrył on szmatą z reklamą swojej firmy, która całkowicie to serce oszpeca... . 

Już za miesiąc przed świętami tak będzie wyglądać otoczenie Olivii. Zwracam uwagę na kształt hali zniekształcony reklamą OBC.
Przyznał, że w planach OBC jest hotel oraz mieszkania na wynajem oraz pochwalił się, że ostatnio OBC zasadziło ponad 500 drzew. Tu chciałbym zaznaczyć, że te drzewa to rekompensata za wyciętą zieleń, która miała być zachowana zgodnie z planem zagospodarowania. Niestety Oliwa będzie stratna gdyż nowo zasadzone drzewa ubogacą inne dzielnice miasta.

Takich miejsc w przestrzeni publicznej bardzo brakuje.

Cieszyły mnie w tej dyskusji głosy o brakach przestrzeni publicznej w Gdańsku. Może one coś zmienią? Jacek Friedrich zauważył, że jako mieszkańcy szczycimy się bliskością morza i lasów. To nas, nijako usprawiedliwia przed walką o lepszą jakość terenów miejskich. A pole do walki jest wielkie. Brakuje małych i dużych parków, skwerków, alei, stawów z małą gastronomią. Nie mówiąc już o placach zabaw. Gabriela Rembarz zwróciła uwagę na Berlin, który mógłby być dla Gdańska wzorem życia w policentrycznym mieście. Tam to każda dzielnica jest miejscem przyjaznym do życia. Zwróciła uwagę na to co było widać za oknem, czyli na Aleję Grunwaldzką, która niewiele ma wspólnego z alejami. To, według niej, przykład degradacji przestrzeni, gdy ulicę sprowadza się jedynie do roli miejsca dla ruchu samochodów. Żartobliwie zaproponowała by deweloperzy zasadzili wzdłuż ulicy Grunwaldzkiej setki (a może tysiące lip) i nazwali tę nową aleję "Aleją Trzech Prezydentów" lub "Kolejnego Genialnego Wiceprezydenta". 

Dalej dyskusja zeszła na sprawy Wrzeszcza i Gdańska (dla czytelników z poza Trójmiasta napiszę, że Gdańsk w naszym języku to po prostu śródmieście). Marcin Woyciechowski chwalony za względną otwartość jego Garnizonu we Wrzeszczu, przyznał, że czasem wymagało to rozpaczliwej wręcz próby nawiązywania do przeszłości. Przestrzeń publiczną Garnizonu wzbogaci tzw. Corso czyli sztuczna odnoga rzeki Strzyży z parkiem i alejkami spacerowymi, wzdłuż których ma powstać mała gastronomia.
Od pani Gabrieli Rembarz dowiedziałem się, że Galeria Krakowska jest jeszcze gorsza od Galerii Bandyckiej (przykro mi, nie lubię galerii). A stara ulica Słowackiego to świetna przestrzeń na rewitalizację życia publicznego. Dalej zastanawiano się czym będzie nowe Forum Radunia. Czy czynnikiem miastotwórczym, czy kolejną wyspą handlu. Czy ściągnie na zakupy, jadących z dzielnic południowych mieszkańców? Jacek Friedrich zastanawiał się czy Forum Radunia ożywi Główne Miasto, które po odbudowie jest dzielnicą robotniczą zasłoniętą zabytkowymi parawanami. Mariusz Czepczyński ma nadzieję, że będzie to przestrzeń otwarta. Tym samym nie powielimy błędów izolowanej od Gdyni Riviery oraz łódzkiej Manufaktury.

Na koniec podzielono się obawami dotyczącymi Młodego Miasta. Wiceprezydent Gdańska Wiesław Bielawski, mówił o Młodym Mieście, które z racji ryzyka inwestycyjnego, nieprędko zamieni się w imponującą dzielnicę. Marzeń mamy wiele, wzorce mamy i w Londynie i w Oslo (Akker Brygge). 

Akker Brygge w Oslo - to mógłby być wzór dla Młodego Miasta
Akker Brygge w Oslo - to mógłby być wzór dla Młodego Miasta
Szkoda, że całą dyskusję zakończył żenujący żart wiceprezydenta o seksuologach. Wstyd - również dlatego nie macie u mnie w Gdańsku szansy na głos w wyborach.


Dla mnie najciekawsze w dyskusji były wątki dotyczące przestrzeni publicznej. Starałem się wynotować możliwie dużo konkretnych przykładów. Osobiście mam naiwną nadzieję, ze właściciele biurowców, deweloperzy mimo pozornie dużych kosztów, postarają się inwestować w sposób zrównoważony. Taki, który dogodzi okolicznym mieszkańcom, pieszym i spacerującym, czy przechodzącym w pobliżu. Bo to oni, Ci piesi, tworzą miasto a nie stojące na parkingach samochody. Zainteresowanych poprawą życia w metropolii zapraszam do obejrzenia wykładu Tomasza Rozwadowskiego, który odbył się w ramach wykładów Ekometropolia [link]. Właśnie takie zmieniają sposób myślenia. Każda mądre słowo lub dyskusja może przynieść jakieś pozytywne owoce. Oby i jednych i drugich było coraz więcej.

1 komentarz:

  1. Bardzo się cieszę, że wreszcie zaczynają się głosy dostrzegające dramat estetyczny, jakim jest teren kampusu UG. Pracuję tam i niemal cierpię widząc marnowanie szans na coś wyjątkowego. Przeciskając się między samochodami - gdy idę z kolejki - lub umykając przed pędzącymi na odcinku między BG a WPiA ogarnia mnie wielka złość, potem smutek, bo myślenie mającego najwięcej w tej sprawie do powiedzenia, czyli kanclerza raczej się nie zmieni. "Przecież samochody muszą gdzieś parkować".

    OdpowiedzUsuń

Za każdy komentarz dziękuję.

.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...