13 października 2013

Parasol Stachury

Lało jak z cebra na wielkiej drodze          G h
A ona szła, na kwintę nos                         e a
Miałem parasol rozpięty szczodrze           D G
U kumpla rano skradłem go                    D G

Śpieszę by jej w kłopocie ulżyć
I proszę ją pod wspólny dach
Ścierając krople ze ślicznej buzi
Zgodziła się ten zawrzeć pakt

Ref: Mały kącik parasola za malutki kącik raju          a G
Ona miała coś w sobie z anioła                                    a D G
Mały zakamarek raju za ten skrawek parasola           a G
Nie straciłem na wymianie ach nie                              a D G

Idąc we dwoje wzdłuż pól i borów
Jak miło jest wsłuchiwać się
W dudniący górą spod parasola
Padającego deszczu śpiew

Chciałem diabelnie jak w czas potopu
Patrzeć jak tnie bez przerwy deszcz
By ją zatrzymać u swego boku
Czterdzieści dni i nocy też

Ref...

Nawet w ulewę bzdurna zasado
Prowadzą drogi do celów swych
Wkrótce jej cel wyrósł jak tama
Na widnokręgu szaleństw mych

I tak niestety odejść musiała
Dziekując przedtem bardzo mi
I zobaczyłem jak się oddala
Do zapomnienia białych drzwi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Za każdy komentarz dziękuję.

.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...