Ostatnio "zwiedzam":

18 kwietnia 2018

Green Velo - dzień 5, czyli z Woli do Woli (kontynuacja zapisków z 2016 roku)

Tego dnia przyszło nam jechać z Woli do Woli. Zaczęliśmy w Woli Siennickiej a skończyliśmy w Uhruskiej. Opuściliśmy Wyżynę Lubelską i znaleźliśmy się na Polesiu. Przede wszystkim dojechaliśmy do granicy państwa.

Do trasy Green Velo podeszliśmy krytycznie przez co omijaliśmy podobno fatalny odcinek przed Starymi Depułtyczami. Byliśmy przez to szybciej w Chełmie, ale jechaliśmy dość ruchliwą drogą.
Stary spichlerz w Zagrodzie

Po drodze mijaliśmy spichlerz z parkiem który wyglądał jak kościół, a przed Chełmem lotnisko, laboratorium lotnicze i szkołę lotniczą.


Green Velo do nas wrócił a my i tak odbiliśmy w stronę kąpieliska nad Uherką gdzie pobudowano zbiornik retencyjny. Miejsce bardzo przyjazne połączone ścieżką rowerową z miastem. Z tej ścieżki też skorzystaliśmy i aż dziw bierze, że oficjalny szlak nie został tędy poprowadzony. Znakiem charakterystycznym ścieżki są postawione przy niej pomniki niedźwiedzi.


Na tej ścieżce złapała nas też ulewa. Przemoczyła nas do ostatniej nitki, ale godzinę po deszczu już byliśmy susi dzięki słońcu.

I tak znaleźliśmy się w Chełmie. Ogólnie muszę przyznać, że miasto mi się bardzo podoba. Samo centrum jest zróżnicowane. Przede wszystkim na tutejszy rynek trzeba się wspinać pod górkę, a z niego do katedry trzeba jeszcze iść pod górę. Bardzo malownicze miasto. Żałujemy że nie zwiedziliśmy podziemi kredowych. Z obładowanymi rowerami ciężko jednak zwiedzać takie miejsca.

Minęliśmy duży kościół, rynek na którym znowu nie było gdzie normalnie zjeść (pizza, kebab...), a potem katedrę pounicką z ładnym ogrodem różańcowym.



W Chełmie poznaliśmy parę rowerzystów spod albo z okolic Starogardu Gdańskiego (chyba byli to Krzysiek i Ewa - 2 lata po wycieczce ciężko sobie jednak przypomnieć, sorki). Niespodziewanie będziemy się jeszcze widzieć ze dwa razy. Na chełmskim rynku zaczęliśmy wydzwaniać o nocleg. Było ciężko - chyba z 10 telefonów i ciągłe odmowy. Jakieś fatum. Słuchawkę musiała aż przejąć żona i w końcu udało się znaleźć dach w Woli Uhruskiej. A to znaczyło, że jeszcze sporo km przed nami. 

  
Wyjazd z Chełmu okazał się dość uciążliwy, ale to może z racji moich błędów nawigacyjnych. Po wyjeździe z miasta zobaczyliśmy rezerwat przyrody "Bagna Serebryskie" z wiatą widokową, z którego udało się nam nawet dojrzeć łosia. 


Niespodzianką był kościół polskokatolicki w Rudzie-Hucie.

Trasa za Chełmem zaczęła się obiecująco od pasów rowerowych 'ala Bornholm. Niestety po ok 3 km pasy zniknęły i my zamiast jechać po zielonym szlaku rowerowym jechaliśmy po głównej trasie samochodowej z całkiem sporym ruchem, który wykluczał towarzyskie turystyczne jeżdżenie ślimaczym tempem.

Za Rudą nieco się poprawiło, ale gdy na horyzoncie pojawiła się Ukraina to szlak nas poprowadził główną wąską drogą wojewódzką. Przez to teraz (wtedy) myślę jak tu jutro ominąć AutoVelo.

Fajnie się jechało odcinkiem Ruda - Rudka. Było z górki. Jakby koniec świata, nieużytki, łąki i do tego słońce. A tam dalej na horyzoncie zagranica. Myślałem, że Białoruś - ale to był błąd. Jesteśmy trochę bardziej na południu - tu za Bugiem mamy Ukrainę.

Niestety od Rudki jechaliśmy drogą wojewódzką. Poprowadzenie tędy Green Velo to porażka. Przez to  przejazd przez Uhrusk wspominam jako uciekanie przed ciężarówkami i autami, które ignorują ograniczenia prędkości. Także przez Uhrusk tylko przejeżdżaliśmy. Tylko mijaliśmy murowaną cerkiew i kościół.

Parę kilometrów dalej byliśmy już w docelowej wsi. Koło linii kolejowej mają tam park z galerią rzeźb. Sklep Groszek i pizzeria w Woli Uhruskiej to chyba centrum tamtejszego życia. Głośno, gwarno, pizza, piwko, lody, dzieci, fajki, słońce, parking - wszystko się tu mieszało. Na sam koniec dnia czekała nas wspinaczka do części wsi położonej na górce.

Niestety okazało się, że warunki były dość beznadziejne. Do kuchni trzeba było schodzić do piwnico-kuchni, ale woda była dwa piętra wyżej w łazience, w której gdy włączało się czajnik to wysiadały korki. Może coś pomieszałem, ale było jakoś tak dziwnie.

Głównie żyjemy dziś prlowskimi warunkami noclegu w Woli Uherskiej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękujemy za komentarz.

.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...