Ostatnio "zwiedzam":

19 sierpnia 2015

All Inclusive i jego wpływ na nasze miasto

Po raz pierwszy skorzystałem z uroków wypoczynku w formie 'all inclusive". Wytłumaczę się, że to był pomysł pani z biura. Bo i rzeczywiście wczasy w takiej formule wyszły znacznie taniej niż samodzielne kupowanie posiłków dzień w dzień. Dodatkowo korzystając z nauczycielskich wakacji nadrabiałem zaległości książkowe. Przeczytałem m.in. "Wannę z kolumnadą" Filipa Springera. Suma tych doświadczeń zaowocowała masą socjologicznych spostrzeżeń. Poniżej wymienię cztery:

1. Lubimy mieć wszystko

Tłumy dzień w dzień kupują wczasy w formie "ALL". To znaczy, że chcą odpoczywać w warunkach luksusu. Przez tydzień lub dwa spędzają czas w tym dobrobycie. Po powrocie do domu nadal by chcieli tak żyć. I to jest właśnie to! All Inclusive z ciepłych krajów próbujemy przenieść do naszych osiedli. Te wszystkie architektoniczne potworki, kolumnady, baseny na polu, ogrodzenia, kamery, serwis sprzątający, kelnerzy do usług - to przecież jest żywcem zaczerpnięte z wczasów ALL.

Alikanas - oliwne gaje, winogrona, morze
Luksus do naszej dyspozycji. Ogrodzone, schłodzone, wszystko tylko czeka na nasz kaprys. All Inclusive.

2. Lubimy korzystać ze wszystkiego

Na takich wczasach wszyscy są do naszych usług i my mamy prawo z tego korzystać. W określonych godzinach pełne wyżywienie bez ograniczeń, w międzyczasie alkohol do woli, leżaki, basen, zapiekanki, lody. Wystarczy poprosić, a dostaniemy to na co mamy ochotę. Co więcej! Wcale nie musimy po sobie sprzątać. Zawsze rano i w nocy przejdzie pan i po nas posprząta.
Wracamy do Polski i też chcemy by nam służono. Stąd ochrona na osiedlu i wynajęta firma sprzątająca. W końcu zrozumiałem młodzież, która pod moimi oknami co parę dni urządza nasiadówki. Siedzą, piją, plują, śmieją się. Zostawiają po sobie butelki, papierki i opakowania. Oni są po prostu wychowani w opcji All Inclusive - jak naśmiecisz to przyjdzie pan/pani i posprząta!


Grodzone osiedle wrrr - Neptun Park
Apartamenty przy plaży "Neptun Park". Bo każdy chciałby mieć swoje własne, ogrodzone All Inclusive.

Przecież ktoś posprząta. Przyjdzie i posprząta. Bo ja podatki płacę to wymagam. I mogę sobie wyrzucać co zechcę...

3. Wszystko pod nosem

Z ośrodka do plaży jest 1200 metrów. To jakieś 20 minut spacerem. Nie wszystkim to odpowiada, dlatego ośrodek dowozi do niej darmowymi busikami. Wracamy do domu. Kilometrowy odcinek też wolimy pokonać autem. Do sklepu samochodem, do znajomych także. Jak na wczasach.

Siedlce
Osiedle jakby "All Inclusive". Nad morze tramwaj. Ogrodzenie, ochrona. Blisko bary. Gdańsk ul. Malczewskiego.

4. Lubimy hałas

To było dla mnie zadziwiające. Wczasy, wypoczynek, bezchmurne niebo. Basen hotelowy. Na środku basenu sztuczna wyspa z barem. Wokół basenu leżaki. Idealne miejsce do odpoczynku. Nad barem głośniki, z głośników muzyka. Jakieś 60-70 decybeli. Do barmana trzeba krzyczeć. Hałas roznosi się po całej okolicy. Nasz ośrodek odnajdujemy "na ucho". Łomot słychać już z 500 metrów. Ludzie leżą, muzyczka gra, my nie narzekamy tylko obserwujemy. Rezydentkę pytamy tylko, czy tak tu jest, że muzyka dudni cały dzień? W efekcie zamieniamy pokój na taki, który położony jest jak najdalej głośników. Czytam opinie na wakacje.pl: "Szkoda, że muzyka gra tylko do godziny 23". Czyli większość z nas lubi hałas. Wracamy do kraju. Włączamy telewizor, radio - niech ciągle się coś dzieje. Szoł musi trwać. Tak jak tam w ciepłych krajach.

All Inclusive - czyli czysta socjologia...
Bar, basen, hałas, odpoczynek.

Przykładowy pomiar hałasu.

Podsumowanie


All Inclusive źle wpływa na mózg.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Za każdy komentarz dziękuję.

.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...