Ostatnio "zwiedzam":

1 kwietnia 2014

My mieszczanie wpuszczeni w tunel, czyli o podziemnych pasażach, tunelach dla pieszych i przechodzeniu na światłach.

Trójmiasto jest czasami trudne do chodzenia. Dlaczego? No a czy lubicie schodzić do piwnicy? Bo ja niespecjalnie. Nie jest to jakaś trauma, ale jeśli miałbym do niej schodzić codziennie 5 razy to nie byłoby to przyjemnością. Na powierzchni świeci słońce, w piwnicy jest ciemno. Do tej ciemności prowadzą schody. Tradycyjnie za którymś zakrętem, któraś z żarówek okazuje się być zepsuta. Czasem wydaje mi się, że ktoś projektując miasto, projektuje je jak domową piwnice albo spiżarnię. 


Im bardziej chodzę po mieście, tym bardziej nie lubię tuneli. Przyznaję się, że uległem modzie ekologów (?) albo naprawiaczy przestrzeni publicznych i razi mnie gdy widzę gdy ludzie muszą chodzić po podziemiach. Boli mnie, że życie w mieście ma się toczyć pod ziemią. Wolałbym zatłoczone ludźmi place i chodniki, niż puste przestrzenie pełne samochodów ze schowanymi pod ziemię pasażami handlowymi i przejściami podziemnymi. 

Przykładem niech będzie City Forum w Gdańsku. Ludzie jak krety schowani są pod ziemię. Pędzą na tramwaj, pociąg, do sklepu lub na drugą stronę ulicy. Nie mówię, że trzeba jutro odtworzyć przejście naziemne z sygnalizacją świetlną, ale wskazuje tylko na to jak jesteśmy "wpędzani w tunel". Tak wygląda schowany pod ziemię pasaż sklepowy naprzeciwko dworca:

Ludzie jak krety schodzą pod ziemię

Dzięki temu przestrzeń widoczna dla każdego kto przejeżdża obok wygląda tak:
Na wierzchu mamy wiatr i pustki

Na powierzchni panuje chłód, hałas samochodów i pustki. Miasto i mieszkańcy, mimo pięknej przestrzeni (piękny dworzec), chowają się pod ziemię. Kapitulują przed samochodami. Smuci mnie, że tak też będzie wyglądać Forum Radunia. Smucą mnie również by City Forum skopiować po drugiej stronie ulicy przy dworcu.

Druga sprawa - przejścia podziemne. Są wprawdzie bezpieczne i bezkolizyjne. Dzięki nim nie musimy się martwić przejeżdżającymi samochodami. Jednak dzielą one przestrzeń tak trwale, że całe osiedla i dzielnice stają się miejscami nieprzyjaznymi pieszym. Ludzi posyła się do piwnicy na dół. A wszystko dzielą schody, schody i jeszcze raz schody. 

Przykłady takich przejść podziemnych można znaleźć na Podwalu Przedmiejskim. Jest to dwupasmowa ulica, która przecina miasto, biegnąc zaledwie 300 metrów od reprezentacyjnej ulicy Długiej. Przecięła ona tkankę miejską tak skutecznie, że teraz za nią nie uświadczysz turystów, ani spacerowiczów. Na plus trzeba zaliczyć dogodny i bezpieczny dojazd do centrum od strony Żuław. Żeby przejść na drugą stronę trzeba  jednak pokonać kilkadziesiąt schodów oraz iść w takim czymś:

Tunel koło stadionu Wybrzeża udekorowano sylwetkami żużlowców.

Zaspa wyczekuje czystości
Dla porządku dodam, że niektóre tunele próbuje się urozmaicić kolorami, cywilizowanym graffiti albo nawet muralami:

Przymorze - przejście podziemne. Autorzy: Łukasz Butowski, War-C, Jakub Rebelka, Janusz Wyrzykowski
Mural w tunelu w Sopocie - Jazzmani na pamiątkę pierwszego w Polsce festiwalu jazzowego
Mimo ciekawych malowideł i kontrowersyjnych graffiti tunel ("piwnica") nie jest to miejsce przyjazne pieszym. Zresztą wejście do takiego tunelu nieraz przypomina wejście do jakiegoś schronu:

Wchodzenie do tunelu przypomina schodzenie do ciemnej piwnicy.
Kolejna sprawa - sygnalizacja świetlna. Wydawałoby się, że dla pieszych światła to raj. Czekają grzecznie na zielone i wówczas bezpiecznie przechodzą. Praktyka jest niestety inna. Piesi czekają, czekają, czekają, czekają, zapala się zielone, po 2 sekundach ruszają a już w połowie jezdni sygnalizator ostrzega, że czas się kończy. Wówczas dochodzimy do wysepki i tam czeka nas odpoczynek przed kolejnym światłem. Odpoczynek w hałasie przekraczającym wszelkie normy! Takie światła są np. na ulicy Wały Jagielońskie przy Hucisku. Uwierzcie mi, ale takie przejścia zniechęcają do jakichkolwiek spacerów. A co dopiero muszą czuć starsi ludzie, dla których 8-10 sekund na przejście przez jezdnię to zdecydowanie za mało.

Ile można czekać? Badania dowodzą, że czas powyżej 40-45 sekund to granica cierpliwości. Gdy czekamy tak długo to myślimy, że albo coś nie działa, albo że tracimy czas. Wówczas ryzykujemy i przechodzimy na czerwonym. Przykładów takich miejsc w Trójmieście można by podawać dużo. Mnie strasznie dłużą się sekundy na wzbudzanym przejściu dla pieszych przed parkiem Oliwskim (50 sekund). Ostatnio z grupą męczyłem się też przy stacji SKM Gdynia Stocznia (Janka Wiśniewskiego/Solidarności) - tu opłaca się łamać zasady i przejść na czerwonym by zdążyć na kolejne zielone. Chciałbym by w takich miejscach dla pieszych postawić wysokie barowe ławeczki do oczekiwania.

Przyznaję się, że na czerwonym świetle przestałem przechodzić gdy zacząłem w szkole dzieci uczyć zasad ruchu drogowego (karta rowerowa itp). Byłoby to bardzo dwulicowe jakbym uczył jednego a robił zupełnie co innego. Czekanie na zielonym traktuję jako wielką lekcję cierpliwości. Liczę sobie w duchu ile osób łamie zasady i wychodzi mi, że w Oliwie jakieś 30% przechodzi na czerwonym (przykład ze skrzyżowania Derdowskiego/Wita Stwosza).

Aby nie kończyć marudzeniem, bo to jest najprostsze, pozytywne przykłady:
-  rozmowy, debaty i artykuły w prasie o likwidacji przejść podziemnych na Podwalu Przedmiejskim
-  próby wyciągnięcia ludzi na powierzchnię przez projekt likwidacji tunelu przy UG na ul. Wita Stwosza
-  powiększanie "Strefy 30"
- likwidacja świateł i przejścia na ul. Bohaterów Monte Cassino w Sopocie i budowa tunelu dla samochodów,
- zastąpienie świateł dla pieszych przy przejeździe tramwajowym na pętli w Oliwie przez światła ostrzegawcze wzbudzane automatycznie przez przejeżdżający pojazd ("Uwaga tramwaj! Uwaga tramwaj!")

Oby nadeszły czasy, że to samochody będziemy chować pod ziemię w tunele, a ludzie będą numerem jeden dla miast. A przejścia dla pieszych będą zbędne bo wszędzie będziemy się czuli bezpiecznie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Za każdy komentarz dziękuję.

.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...